Kiedy zapadną kluczowe decyzje w śledztwie dotyczącym niegospodarności przy budowie lotniska w Radomiu.
Co jest przyczyną restrukturyzacji i zapowiadanych zwolnień na lotnisku.
Ile osób może stracić pracę i jakie propozycje dostaną.
Które działania mają poprawić sytuację finansową portu w Radomiu.
Prokuratorskie śledztwo dotyczące niegospodarności przy budowie
lotniska Warszawa-
Radom toczy się od końca listopada ubiegłego roku. Jednak to właśnie teraz będą zapadały w nim kluczowe decyzje.
– Obecnie prokurator czeka na dokumenty z Ministerstwa Infrastruktury dotyczące administracyjnego podziału ruchu lotniczego. Treść tych dokumentów będzie będzie determinowała dalsze czynności. Z pewnością konieczne będzie powołanie biegłych, których zadaniem będzie ocena inwestycji pod kątem jej zasadności i rentowności. To będzie kompleksowa opinia. Natomiast zostanie zlecona dopiero w momencie, kiedy przyjdą dokumenty z Ministerstwa – mówi portalowi RadioZET.pl prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka
Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prowadzącej
śledztwo.
Gigantyczna inwestycja w Radomiu pod lupą prokuratury
Postępowanie ciągle jest prowadzone w sprawie. Dotychczas żadnej z osób odpowiadających za rozbudowę lotniska prowadzoną w czasie rządów
PiS nikomu nie przedstawiono zarzutów. – W trakcie trwania śledztwa przesłuchano ponad 50 świadków, w tym pracowników firmy, która dokonywała analizy rynkowej i ekonomicznej zasadności budowy tego lotniska, pracowników portu lotniczego w Radomiu oraz Polskich Portów Lotniczych. Zabezpieczono Korespondencję między zarządem spółki a Ministerstwem Infrastruktury oraz innymi podmiotami w zakresie dotyczącym realizacji przedsięwzięcia. Zgromadzono także dokumentację, w tym tę dotyczącą zakupu terenów pod lotnisko od gminy Radom – wylicza prokurator Syk-Jankowska.
Inwestycja pierwotnie miała pochłonąć ok. 480 mln zł. Ostateczne koszty były znacznie większe. To w sumie 850 mln zł. Od 2018 roku operatorem portu jest spółka Polskie Porty Lotnicze. To jej władze na na podstawie analizy firmy doradczej i projektowej ARUP zdecydowały o budowie nowego terminalu pasażerskiego mogącego obsłużyć nawet trzy miliony pasażerów, wydłużenia do 2,5 km długości pasa startowego i nowej płyty postojowej. Pierwszy lot pasażerski odbył się pod koniec kwietnia 2023 roku.
Po zmianie władzy w kraju, jesienią 2023 roku nowy zarząd
PPL zlecił audyt inwestycji. Wynika z niego, że przy podejmowaniu decyzji o budowie lotniska, mogło dojść do przekroczenia uprawnień przez ówczesnych menedżerów oraz niegospodarności. Potwierdził to także raport
Najwyższej Izby Kontroli. Na podstawie tych dokumentów prokuratura wszczęła śledztwo.
Decyzja śledczych, dotycząca ewentualnego postawienia zarzutów, będzie zależała w dużej mierze od wspomnianej opinii. Rzeczniczka prokuratury mówi portalowi RadioZET.pl, że postępowanie potrwa co najmniej do listopada tego roku.
Lotnisko w Radomiu. Kiepskie wyniki, będą zwolnienia
Prokuratorskie śledztwo to nie jedyny problem operatora lotniska w Radomiu. Od czasu uruchomienia portu ruch pasażerski jest niewielki. Niedawno chwalono się odprawieniem 16 tys. pasażerów w czerwcu. To rekordowy wynik, jednak znacznie odbiegający od wielu regionalnych lotnisk obsługujących znacznie więcej osób. Oznacza on zaledwie trzy-cztery operacje dziennie.
Dlatego też władze PPL przygotowują się do zwolnień. Z informacji podanych przez portal tvn24.pl wynika, że spośród 180 osób zatrudnionych w porcie pracę może stracić nawet 20-30 proc. załogi, czyli nawet ponad 50 osób. Marcin Danił, członek zarządu PPL w rozmowie z portalem przyznaje, że w ubiegłym roku port w Radomiu przyniósł ok. 61 mln zł straty. Obniża ją 17 mln zł, które samorząd Radomia płaci spółce za zarządzanie obiektem. Mimo tego strata to ok. 44 mln zł.
Z tego powodu prowadzona jest restrukturyzacja. W jej ramach zlikwidowana ma być część stanowisk menedżerskich. Łukasz Rusiniak z zespołu komunikacji zewnętrznej PPL w odpowiedzi na pytania portalu RadioZET.pl przekonuje, że masowych zwolnień nie będzie. – Mówimy o procesie optymalizacji i uelastycznienia struktury zatrudnienia, a nie o masowych zwolnieniach. Dostosowujemy wielkość zespołu do realnych, bieżących potrzeb operacyjnych portu oraz sezonowości ruchu lotniczego. Proces ten ma charakter ciągły i jest prowadzony w sposób ewolucyjny. Naszym priorytetem jest w pierwszej kolejności wykorzystanie naturalnej rotacji kadr oraz mechanizmów przemieszczeń wewnątrz spółki – przekonuje Rusiniak.
Część personelu ma dostać propozycję pracy na warszawskim Okęciu. – To jeden z kluczowych elementów naszej strategii i największa zaleta faktu, że Lotnisko Warszawa-Radom funkcjonuje w ramach dużej grupy kapitałowej PPL. Dzięki takiej synergii optymalizujemy koszty w Radomiu, jednocześnie zabezpieczając miejsca pracy i uzupełniając braki kadrowe w Warszawie – dodaje przedstawiciel PPL.
Redukcja etatów ma przynieść kilka milionów złotych oszczędności rocznie. PPL planuje też pozyskać środki z Ministerstwa Obrony Narodowej, bo jest wykorzystywane przez wojsko. Najważniejszym zadaniem dla władz portu będzie jednak zwiększenie ruchu pasażerskiego. W ubiegłym roku skorzystało z niego 95 tys. pasażerów, przy maksymalnej przepustowości wynoszącej nawet trzy miliony osób rocznie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET