– Jest mi przykro, bo w ostatnim czasie dużo zrobiliśmy dla promowania psychologii w sporcie, stoczyliśmy trudną walkę z utartymi opiniami, a niestety takie wypowiedzi nam nie pomagają. Zwłaszcza, że słowa wypowiedziała osoba, która jest bardzo doświadczona, ale w zupełnie innych dziedzinach psychologii. Ja osobiście nie miałbym tyle odwagi, by wypowiadać się w kwestii, na przykład, leczenia uzależnień – przyznaje właściciel Sport and Minds – Psychologia Sportu i Trening Mentalny, który współpracuje z wieloma sportowcami i kadrami narodowymi.
Bardzo kontrowersyjne wypowiedzi psycholog Ewy Woydyłło stały się tematem numer jeden w środowisku sportowym. Rzadko zdarza się, by uznany specjalista wypowiadał aż tak kategoryczne sądy pod adresem jednej z najlepszych tenisistek na świecie. Przypomnijmy, że 87-letnia psycholożka określiła Świątek jako „głupiutką i wystraszoną”. Do tego poradziła jej, że powinna myśleć o rozwoju poza sportem i pójść na studia. Dostało się także jej psycholożce Daria Abramowicz, która „prawdopodobnie jest tam dla kasy i nic nie robi, poza siedzeniem i oglądaniem meczów”.
ZOBACZ WIDEO: Największy taki turniej w Polsce. „Nasze zawodniczki pną się w górę”
– Jestem za tym, by każdy miał prawo wypowiadać swoje zdanie w mediach, ale jeśli ktoś wypowiada się jako psycholog, to oczekuje się od niego eksperckiej wiedzy. To powinny być wypowiedzi na podstawie badań, pokazujące dostępne narzędzia i efektywność konkretnych metod oraz rolę psychologii sportu w optymalizacji wyniku sportowego. W tym przypadku była to prywatna opinia, która w żaden sposób nie była oparta na faktach. Nie mam wątpliwości, że to duży błąd na kilku płaszczyznach. Przecież w psychologii dużo mówi się o szacunku do zawodniczek, nieocenianiu, jeśli nie mamy ku temu obiektywnych danych i generalnie etyce w sporcie. Część tych wypowiedzi jest dla mnie nie do przyjęcia – przyznaje Kwiatkowski.
Twórcy podcastu „Trzeci serwis” wydali oświadczenie, w którym przeprosili Igę Świątek. Jednocześnie odcinek z kontrowersyjnym wywiadem został usunięty z internetu. Sama autorka wypowiedzi nie poczuwa się jednak do odpowiedzialności, bo jak przyznała w rozmowie z „Faktem” przyznała, że w swoich wypowiedziach wyrażała troskę. – Tak, ta dziewczyna troszkę straciła panowanie nad sobą. I to nie jest pogardliwe. Jakby ktoś się nią nie martwił, to by powiedział: nie umie grać. A ja tak nie mówię. Ja mówię bardzo miłymi słowami – tłumaczyła.
Psycholog sportu ma jednak nadzieję, że refleksja po tych słowach jeszcze przyjdzie.
– Przestrzegałbym jednak przed myśleniem czarno-białym. Także psycholog ma prawo do popełnienia błędu. Ale zawsze jest czas na refleksję i ewentualne wycofanie się z pewnych stwierdzeń. Druga szansa w sporcie to coś równie naturalnego, jak drugi serwis w tenisie – dodaje.