Zaledwie kilka dni temu Magdalena Fręch i Jessica Pegula zmierzyły się ze sobą w meczu 1/8 finału turnieju rangi WTA 500 w Waszyngtonie. Wówczas Łodzianka po raz pierwszy w karierze zabrała seta reprezentantce USA, jednak to faworytka gospodarzy zwyciężyła ostatecznie 3:6, 6:3, 6:0. W środę doszło do ich pojedynku na kortach twardych w Toronto. Po dwóch godzinach i 3 minutach tenisistka z Buffalo znów wygrała, tym razem 3:6, 6:3, 6:2.
Początek spotkania należał do Fręch. Polka grała bardzo solidnie. Już w drugim została nagrodzona, bowiem zdobyła przełamanie ze stanu 40-0 dla reprezentantki USA. Nasza tenisistka szybko odskoczyła na 3:0, korzystając z błędów rywalki. Potem nastąpiło przebudzenie Peguli, która gdy pokazała regularną grę, to odrobiła stratę breaka.
ZOBACZ WIDEO: „Do Polski przyjadą gwiazdy”. Szykuje się ważny turniej w Warszawie
Od stanu 3:2 Fręch znów pokazała solidny tenis. Przede wszystkim zredukowała liczbę błędów. Polka walczyła o każdy punkt, a Amerykanka często się myliła. W pierwszym secie naliczono jej aż 15 błędów własnych przy 10 kończących uderzeniach. To dziwić nie powinno, że w końcówce Łodzianka zdobyła przełamanie i odskoczyła na 5:2. W dziewiątym gemie nasza zawodniczka miała już setbole i przy drugim zagrała asa.
Zwrot akcji w drugim secie
Ale w drugiej odsłonie sytuacja zaczęła się odwracać. Aktualna trzecia rakieta świata prezentowała wyraźnie wyższy poziom niż w poprzednim secie. Częściej wchodziła w kort i więcej piłek kończyła. Pegula przejęła inicjatywę na korcie i już w drugim gemie zdobyła przełamanie. Potem co prawda Fręch pokazała charakter i odrobiła stratę breaka, ale Amerykanka złapała swój rytm.
W czwartym gemie Pegula pewnie zdobyła przełamanie. Potem Fręch starała się odrobić stratę, a gemy stały się ciasne. Przy stanie 4:2 Polka mocno naciskała na returnie, lecz reprezentantka USA odparła trzy break pointy. Nie bała się wówczas zaatakować i ruszyć do siatki. Ta odważna gra dała jej gema, a następnie zapewniła zwycięstwo w secie.
Role na korcie wyraźnie się odwróciły. To Pegula prezentowała solidny tenis, a Fręch była pod presją. W trzecim secie Amerykanka kapitalnie grała na returnie i czuła się już bardzo swobodnie. W efekcie postarała się o przełamania w pierwszym i trzecim gemie. Potem odskoczyła na 4:0 i Polka była w bardzo trudnym położeniu.
Fręch uniknęła ostatecznie sytuacji z Waszyngtonu. Nie przegrała trzeciego seta do zera, bowiem zdobyła dwa gemy. Pegula w końcówce czuła, że ma ogromną przewagę, ale zadowoliła się pilnowaniem własnego podania. Po wykorzystaniu piłki meczowej w ósmym gemie poczuła wielką radość.
W środowym spotkaniu Pegula skończyła 46 piłek i miała 37 niewymuszonych błędów. Zdobyła ostatecznie 86 ze 166 rozegranych punktów. Amerykanka miała także więcej przełamań (5-3). Fręch natomiast zanotowała 14 wygrywających uderzeń i 13 pomyłek. Z czasem Polka nie była w stanie przeciwstawić się rywalce.
Zwycięska Pegula awansowała do III rundy turnieju National Bank Open 2026. Jej przeciwniczką na tym etapie będzie już w czwartek reprezentująca Uzbekistan Kamilla Rachimowa.
Zmagania w głównej drabince zawodów WTA 1000 w Toronto potrwają do 13 sierpnia (czwartek). Triumfatorka otrzyma 1000 punktów do rankingu WTA oraz czek na sumę 1,085 mln dolarów.
National Bank Open, Toronto (Kanada)
WTA 1000, kort twardy, pula nagród 7,433 mln dolarów
środa, 5 sierpnia
II runda gry pojedynczej:
Jessica Pegula (USA, 3) – Magdalena Fręch (Polska) 3:6, 6:3, 6:2