Decyzja Indii będzie sporym wizerunkowym ciosem dla Rosji, która od miesięcy próbuje znaleźć dużego kupca na swój najnowocześniejszy myśliwiec Su-57. Indie wydawały się tu oczywistym kandydatem do takiej umowy, oba kraje od lat łączą bowiem mocne więzi w zakresie wojskowej współpracy.
Policzyliśmy, które miasta najgorzej znoszą upały. Sprawdź nasz ranking
Pokazuje to także decyzja ogłoszona przez indyjskiego ministra obrony. Ujawnił on bowiem, że zamiast inwestowania w rosyjską konstrukcję, jego kraj skupi się na rozwijaniu myśliwca Su-30MKI, czyli rosyjskiego myśliwca Su-30, który Indie budują na licencji i który został wyposażony w całą gamę zagranicznych i indyjskich podzespołów. Zamiast kupowania Su-57, Indie wolą zamienić swój ciężki myśliwiec w pełnoprawną maszynę 4,5 generacji.
Czytaj nas częściej w Google
Decyzja Indii będzie też miała wymiar finansowy, bo rosyjską zbrojeniówkę ominie tym samym kontrakt, który na pewno byłby liczony w miliardach dolarów. To ogłoszenie oznacza także, że coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym Su-57 będzie głównie myśliwcem operującym w Rosji.