Sporo działo się w trakcie i po zakończeniu ostatniego meczu Lechii Gdańsk. Rifet Kapić pokazał się na boisku po raz pierwszy po spadku z Ekstraklasy i nie został miło przyjęty przez kibiców. Wygwizdany gdy wchodził w 46. minucie, później praktycznie przy każdym kontakcie z piłką. A kiedy później podszedł pod sektor kibiców, to został zwyzywany i „poproszony” o oddanie opaski kapitańskiej. Zrobił to, następnie ironicznie zaczął bić brawo w kierunku kibiców i zdenerwowany udał się w kierunku szatni. Miał przy tym wszystkim powiedzieć, że więcej w Lechii już nie zagra.

– Rifet jest kontuzjowany i nie trenuje z zespołem. Mogę powiedzieć, że nie zagra w najbliższym meczu, podobnie jak Bujar Pllana – przyznał trener Lechii Władysław Łupaszko na konferencji prasowej.

Dopytaliśmy jednak czy faktycznie jest to kontuzja. – To była dla niego bardzo nieprzyjemna sytuacja. Był tym bardzo zaniepokojony. Dopiero dziś [w czwartek – red.] zaczął biegać. On nie do końca był gotowy na ostatni mecz. Chciał pomóc zespołowi, ale liczyliśmy, że będzie w stanie zagrać 15-20 minut. Ostatecznie wyszło tak, że wszedł już w przerwie – dodał trener Łupaszko.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!

Bardzo bliskim kolegą Kapicia jest Iwan Żelizko. Słowa trenera Lechii brzmią trochę dziwnie, bo nie wiadomo czy Ukrainiec wystąpi w najbliższym meczu. – Iwan może grać, ale nie jestem pewien czy zagra – przekazał.

– To są bardzo trudne sytuacje do wytłumaczenia, ponieważ nie możemy mówić o wszystkich szczegółach. Wszyscy rozumieją, że ci piłkarze mieli pewne propozycje. I dla klubu byłoby lepiej, gdyby oni odeszli, co pozwoliłoby zyskać środki na inwestycje w nowych piłkarzy – stwierdził szkoleniowiec.

Do jego dyspozycji ma być natomiast Camilo Mena, który w poprzednim meczu – podobnie jak Kapić – zagrał 45 minut.

– Jest gotowy do gry – zdradził Łupaszko.

Na jakiej zagra pozycji? W środę zgłoszeni do rozgrywek zostali dwaj nowi boczni obrońcy: Samuel Kopasek i Danyło Małow. To daje pewien komfort, bo można przesunąć na skrzydło Tomasza Wójtowicza. W związku z tym Mena mógłby zostać przesunięty na „dziewiątkę”.

– Rozmawialiśmy z nim o tym, ale też nie mamy dużego wyboru na skrzydle. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, natomiast w naszym systemie Mena może zagrać również jako napastnik – powiedział trener Lechii.

Powiedzmy sobie szczerze: Ukrainiec nie ma dużego bólu głowy, gdy przychodzi ustalić skład na mecz. – Gdy nie masz wyboru, to głowa nie boli – wypalił. – Mając do wyboru jednego zawodnika na daną pozycję nie przejmujesz się tym, kogo innego możesz wstawić w to miejsce. O wiele lepiej jest, gdy nie masz pewności na kogo postawić – dodał.

Bieda jest zarówno w ataku, jak i na środku obrony. W tygodniu żaden nowy stoper w klubie się nie pojawił, zatem w Bielsku-Białej zapewne po raz kolejny zobaczymy duet Wojciech Madej – Antoni Ziółkowski. – Czekamy. W najbliższym czasie obrońcy muszą się pojawić – przyznał Łupaszko.

– Na razie mam do dyspozycji dwóch nowych bocznych obrońców i jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. Z optymizmem patrzę w przyszłość. Z każdym tygodniem powinni do nas dołączać nowi piłkarze – podkreślił.