Jagiellonia Białystok rozpoczęła sezon od zwycięstw nad Koroną Kielce (1:0) i Motorem Lublin (2:1), ale już początek walki o europejskie puchary zapowiadał się zdecydowanie trudniej. Ba, polski klub w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy trafił na prawdziwego giganta.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Co prawda Rangers FC zaczęło sezon od remisu z Dundee United (1:1), ale to właśnie Szkoci byli zdecydowanym faworytem do awansu. I faktycznie, goście potrzebowali tylko chwili, by wyjść na prowadzenie.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Wystarczyły cztery minuty, by po zagraniu Tuura Tommensa ze skrzydła… do własnej bramki trafił Guilherme Montoia. To jednak był dopiero początek wielkich emocji!

Kolejnych dziewięć minut i Jagiellonia odpowiedziała na to trafienie! Świetnie zachował się Kajetan Szmyt, który po indywidualnej akcji dośrodkowywał przed bramkę, a tym razem samobójcze trafienie zaliczył Emmanuel Fernandez.

Mało? No to po chwili na skrzydle ruszył Nik Prelec, Jesus Imaz zmarnował idealną sytuację, ale Szmyt nie pomylił się przy dobitce i było już 2:1!

Taka sytuacja wręcz rozwścieczyła Rangersów, którzy ruszyli do ofensywy, ale zdecydowanie brakowało im dokładności. Zamiast strzałów na bramkę w wykonaniu gości oglądaliśmy więc kolejne faule i jeszcze przed przerwą dwie żółte kartki. A Jagiellonia mogła być zadowolona ze swojej gry, a jeszcze bardziej z korzystnego wyniku.

Co za walka Jagiellonii Białystok! Gigant miał wielki problem

A po przerwie niewiele się zmieniało. Wciąż oglądaliśmy mecz toczony w niezwykle szybkim tempie i sytuacje stwarzane przez obie drużyny. Szkoci coraz częściej decydowali się na strzały z dystansu, ale w taki sposób nie byli w stanie zaskoczyć Sławomira Abramowicza.

Po kilkunastu minutach napór Rangersów nieco jednak osłabł, a to próbowała wykorzystać Jagiellonia. Tym razem na prawym skrzydle świetnie spisał się Norbert Wojtuszek, dograł piłkę przed bramkę, ale Jesus Imaz po raz drugi tego wieczoru fatalnie przestrzelił!

Kolejne minuty mijały, Jagiellonia wciąż prowadziła i w końcu trener Rangersów musiał postawić na wielką gwiazdę. Lawrence Shankland, który w poprzednim sezonie ligi szkockiej strzelił 16 bramek i zagrał na mundialu, pojawił się na murawie w samej końcówce spotkania. 30-latek od razu ożywił grę drużyny, dochodził do sytuacji, ale gola nie strzelił. A to oznacza, że Jagiellonia ma jednobramkową zaliczkę przed rewanżem!

Rewanż w Glasgow odbędzie się 13 sierpnia. Wcześniej Jagiellonia zagra jeszcze z Widzewem Łódź (09.08).