Czwartkowe emocje związane z występami polskich drużyn w europejskich pucharach rozpoczęły się w Białymstoku. Pierwszy gwizdek w meczu Jagiellonii z Rangers FC w ramach III rundy eliminacji Ligi Europy wybrzmiał o godzinie 18:00. Na premierowe trafienie kibice nie musieli długo czekać.

Już w 4. minucie przyjezdni wyszli na prowadzenie. Wszystko za sprawą samobójczego trafienia, którego autorem był Guilherme Montoia. Portugalczyk popełnił fatalny błąd, po którym tylko złapał się za głowę (więcej TUTAJ).

ZOBACZ WIDEO: Piłkarze podeszli do kibiców. Tak GKS Katowice świętował awans w pucharach

Radość Szkotów nie trwała jednak długo. Już w 13. minucie na tablicy wyników pojawił się remis. Tym razem we własnym polu karnym nie popisał się Emmanuel Fernandez. Po dośrodkowaniu Kajetana Szmyta Nigeryjczyk starał się zatrzymać piłkę. Zrobił to jednak bardzo niefortunnie, czym zmylił bramkarza, który mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.

A to wcale nie był koniec emocji. Już w 21. minucie Jagiellonia wyszła na prowadzenie. Jesus Imaz otrzymał dośrodkowanie tuż przed bramką, ale Ivor Pandur obronił jego strzał. Idealnie w sytuacji odnalazł się jednak Szmyt, którego dobitka była już nie do zatrzymania.

Po szalonym początku emocje nieco opadły i żadna z drużyn nie zdołała powiększyć swojego dorobku bramkowego. Na przerwę Jagiellonia zeszła więc z prowadzeniem 2:1, a w drugiej połowie wynik nie uległ zmianie.