Robert Lewandowski zadebiutował w nowych rozgrywkach. W Leagues Cup rywalizują nie tylko amerykańskie i kanadyjskie, ale także meksykańskie zespoły. Pierwszym rywalem Strażaków była Necaxa, która w 2000 r. grała w 1. edycji Klubowych Mistrzostw Świata, jeszcze w archaicznej formie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Lewandowski, który ostatnio przywitał się z amerykańską publicznością dwoma golami w starciu z Charlotte FC, po niezbyt dobrym początku we wcześniejszych meczach, miał ochotę na kolejne trafienia. W pierwszym składzie wyszedł z dwoma innymi napastnikami, którymi byli Philip Zinckernagel oraz Dje D’Avilla.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Tuż przed meczem kibice zgotowali Lewandowskiemu owację, za co Polak podziękował im brawami w stronę trybun, na których nie brakowało biało-czerwonych flag. Chicago Fire długo nie mogło się rozpędzić w tym meczu i mimo optycznej przewagi pierwsze mogło stracić gola, po prostej stracie w obronie. Emilio Rodríguez przymierzył zza 16. metra, ale nie zdołał zaskoczyć Chrisa Brady’ego, który pewnie się rzucił. W odpowiedzi za moment mieliśmy strzał Lewandowskiego z woleja, minimalnie niecelny.

Polak sprawdził bramkarza rywali też kilka minut później zaskakującym strzałem z dystansu, ale nie zdołał trafić w światło bramki. W kolejnych minutach Fire przyspieszyli, a bramkarz Luis Jimenez „wypluł” dwa mocne trafienia. Bezradny był w 31. minucie, gdy Jonathan Dean po płaskim dośrodkowaniu otworzył wynik meczu. Warto dodać, że piłka wcześniej ominęła Lewandowskiego.

Później obudziła się Necaxa, przeprowadziła kilka groźniejszych ataków, ale bez rezultatu bramkowego. Obaj bramkarze w końcówce pierwszej połowy mieli co robić. Początek drugiej części gry był nieco niemrawy, ale kibiców z pewnością mógł ożywić strzał w słupek bramki Chicago w 55. minucie, po strzale Lorenzo Faravellego. To goście próbowali nadawać w tym momencie ton boiskowym wydarzeniom.

Robert Lewandowski zdjęty z boiska „na wszelki wypadek”

W 58. minucie bramkarz Luis Jimenez zabawił się z Lewandowskim i pokazał, jak na bramkarza odważną próbę dryblingu. Minutę później wybronił sytuację sam na sam z Polakiem, który jednak nie miał wiele miejsca na oddanie strzału. Po twardej interwencji obrońcy kapitan reprezentacji Polski leżał i próbował rozmasować lewą nogę. Niedługo później Lewandowski znów nie podnosił się z murawy po ostrym faulu. Chwilę potem trener Gregg Berhalter postanowił go prewencyjnie zmienić.

W 68. minucie Chicago Fire podwyższyło wynik. Autorem drugiego gola był Andrew Gutman, który przyjął podanie między obrońców i gdy był już kilka metrów od bramki, nie zmarnował sytuacji.

Po drugim golu tempo meczu nieco spadło. Najciekawszym momentem kolejnych minut było wyrzucenie trenera gości na trybuny. Martin Varini nie mógł uwierzyć, że został ukarany czerwoną kartkę.

Ostatecznie Chicago Fire pokonali jego zespół 2:0. W grupie Eastern 3 zmierzą się jeszcze z Santos Laguną i Cruz Azul, a wszystkie mecze rozegrają na własnym stadionie.