Kibice mogli się spodziewać tego, że Lech Poznań będzie dominował, a KI Klaksvik będzie szukać swoich szans w szybkich kontrach. Mało kto jednak zakładał, że Kolejorz będzie przeżywał takie męczarnie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pierwsze minuty w wykonaniu drużyny z Poznania wyglądały bardzo dobrze. Gospodarze stworzyli kilka dobrych sytuacji, jednak napotkali przeszkodę, której przez długi czas nie umieli pokonać
Czytaj nas częściej w Google
Mark Jensen raz za razem popisywał się świetnymi interwencjami. W 16. min instynktownie odbił uderzenie z bliskiej odległości Allahyara Sayyadmanesha. Chwilę później piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę bramki zespołu z Wysp Owczych, po czym Jensen obronił strzał Patrika Walemarka. W 23. min zaś wygrał pojedynek z Antonim Kozubalem.
Do końca pierwszej połowy Lech nie umiał znaleźć żadnego sposobu, by wpakować piłkę do siatki rywali, którzy starali się odgryzać. Bardzo groźny strzał z dystansu oddał Joannes Danielsen, ale piłka poleciała nad poprzeczką.
Kibice Lecha nie mogli uwierzyć. Aż nadeszła 81. min
Tuż po przerwie Lech stanął przed kolejną świetną okazją na strzelenie bramki, jednak w 49. min z bardzo dobrej pozycji chybił Pablo Rodriguez. 10 min później niecelny strzał oddał Mikael Ishak. Swój moment miał również zespół KI Klaksvik — w 68. min bezpośrednio z rzutu rożnego strzał oddał Arni Frederiksberg.
Lech bił głową w ścianę, jednak w końcu gospodarze dopięli swego. W 81. min Ishak posłał podanie za linię obrony do Yannicka Agnero, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Dodatkowo pomógł mu fakt, że błąd popełnił Jensen, który poślizgnął się tuż przed oddaniem strzału przez zawodnika Lecha.
Chwilę później goście mogli natychmiast odpowiedzieć, jednak kapitalną interwencją popisał się Mateusz Lis. W samej końcówce Lech mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale dobre sytuacje zmarnowali Ishak i Walemark.
Ostatecznie Kolejorz wygrał 1:0, co nie jest zbyt dobrym rezultatem. Przed rewanżem na wyjeździe sprawa awansu jest otwarta, a ekipa z Wysp Owczych zaprezentowała się w czwartek z niezłej strony i umiała zagrozić bramce Lisa. W drugim meczu Lech będzie musiał zagrać lepiej i z pewnością wykazać się lepszą skutecznością.