Upały, które od kilku dni panują w Polsce, dają się we znaki osobom wielu profesji. Jedną z nich są kierowcy autobusów komunikacji miejskiej. „W kabinach temperatura przekracza 30 stopni, a za kierownicą spędzają nawet 10 godzin. W takich warunkach łatwo o zmęczenie, problemy z koncentracją, a nawet zasłabnięcie” — przypomina „Super Express”, który opisał perypetie pana Dariusza, szofera z Warszawy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zgodnie z regulaminem kierowcy-mężczyźni powinni być ubrani w koszulę i spodnie, zaś panie w koszulę i spódnicę. Niedopuszczalne są krótkie spodenki.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleKierowca w spódnicy. „Panie Darku, bajka”
Pan Dariusz postanowił więc założyć spódnicę i w niej kierować autobusem. Pasażerom nie sprawiło to różnicy, ale przepisy są przepisami.
— Pasażerowie mówią mi: „Nie interesuje mnie, czy jedzie pan w krótkich, czy długich spodniach. Chcę bezpiecznie dojechać z punktu A do punktu B”. Kiedy zobaczyli mnie w spódnicy, śmiali się i mówili: „Panie Darku, bajka. Dobrze pan zrobił” — mówi kierowca.
Pech chciał, że pan Dariusz został skontrolowany przez przedstawicieli Zarządu Transportu Miejskiego. Jego pomysł nie przypadł im do gustu. — Usłyszałem, że jestem mężczyzną i nie mogę jeździć w spódnicy. A co z osobami o innej tożsamości płciowej? One też nie mogą przyjść tak do pracy? Gdzie jest ta słynna warszawska tolerancja? — kierowca komunikacji miejskiej z Warszawy nie kryje zdziwienia w rozmowie z „Super Expressem”.
ZTM, w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy „SE”, przypomniał, że „kierowcy powinni występować w jednolitym stroju firmowym, a za jego zapewnienie i zgodność z zasadami odpowiada operator”.