W DPŚ 2017 jeden z półfinałów odbywał się w szwedzkim Västervik. Wówczas zasady były takie, że zwycięzca awansował od razu do finału, a drużyny z miejsc 2.-3. do barażu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W turnieju jechały Szwecja, Rosja, Dania i Łotwa. Ci ostatni byli skazani na 4. miejsce, które oznaczało po pierwsze odpadnięcie z całego turnieju, a po drugie udział w eliminacjach do DPŚ kolejnej edycji (ta ostatecznie się już nie odbyła).
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleCzarny dzień duńskiego speedwaya
W Vastervik doszło do ogromnej sensacji. Turniej planowo wygrała Szwecja (37), drugie miejsce zajęła Rosja (30), a trzecie … Łotwa! Podopieczni Nikołaja Kokina uzbierali 28 punktów, tyle samo co Dania. O awansie decydował więc dodatkowy wyścig. W nim Andrzej Lebiediew pokonał Nielsa Kristiana Iversena. Dania zatem nie zakwalifikowała się nawet do barażu i została sklasyfikowana w całym DPŚ na 8. miejscu. Nigdy nie była niżej. Duńskie media taki występ reprezentacji nazwały czarnym dniem speedwaya.
— Doskonale pamiętam zawody w Västervik — wspomina Andrzej Lebiediew, lider reprezentacji Łotwy. — Rzeczywiście nikt w nas nie wierzył. Przed biegiem dodatkowym pomyślałem, że nie mogę go już przegrać, bo żal będzie ogromny. Cała nasza drużyna oddała wtedy serducho. To był nasz wielki dzień — dodaje.
Łotysze jechali wówczas w składzie Andrzej Lebiediew, Maksim Bogdanow, Jewgienij Kostygow, Kjastas Puodżuks. Duńczycy mieli zestawienie Niels Kristian Iversen, Leon Madsen, Kenneth Bjerre, Michael Jepsen Jensen.
Obie drużyny, a ponadto Norwegia i Szwecja pojadą w piątek w półfinale w Rydze. Solidarnie z każdej z pamiętnego półfinału z 2017 r. jest w składach po dwóch zawodników (Lebiediew, Kostygow i Madsen, Jepsen Jensen).
— Oczywiście, że stać nas, aby wygrać turniej i awansować do finału w Warszawie. To moje marzenie, bo w ogóle uwielbiam DPŚ. Zmagania drużyn narodowych to jest coś co kocham. Nie da się ukryć, że Dania jest faworytem, ale w 2017 r. też nikt nie dawał nam szans. Poza tym to jest żużel i chyba wszyscy się zgodzimy, że potrafi być nieobliczalny — powiedział Lebiediew.
W finale DPŚ w Warszawie już są Polska, Australia i Wielka Brytania. W piątek poznamy ostatniego finalistę.