Już na start trzeciej kolejki PKO BP Ekstraklasy mogliśmy liczyć na wielkie emocje. A kibice w końcu chcieli poznać odpowiedź na jedno, kluczowe pytanie — która Wisła jest lepsza?

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Skuteczniejsi na początku sezonu byli gracze z Płocka, którzy ograli Raków Częstochowa (2:1) i zremisowali z Widzewem Łódź (0:0). Po stronie drużyny z Krakowa też były jednak solidne argumenty.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Biała Gwiazda najpierw wygrała z GKS-em Katowice (2:1), a później po niesamowitym spotkaniu przegrała z Piastem Gliwice 3:4. A po dwóch kolejkach miała dwóch piłkarzy na czele klasyfikacji strzelców — Jordi Sanchez miał na koncie już trzy, a Marko Bozic dwa trafienia.

A już początek meczu był niezwykle ciekawy. W drugiej minucie Julius Ertlthaler upadł w polu karnym, ale o jedenastce nie było mowy, a za chwilę Said Hamulić efektownie ograł rywali, doszedł do pozycji strzeleckiej, ale zabrakło mu nieco dokładności.

W kolejnych minutach tempo nie spadało i już w pierwszym kwadransie zobaczyliśmy bramkę! Najpierw strzelał Jakub Krzyżanowski, potem sprzed pola karnego huknął Angel Rodado, a rykoszet sprawił, że Biała Gwiazda szybko wyszła na prowadzenie!

Gospodarze prezentowali się lepiej, ale oni też nie uniknęli błędów. Rywale przewidzieli podanie Kacpra Dudy na własnej połowie, Dani Pacheco od razu zagrał w pole karne do Saida Hamulicia, a ten w idealnej sytuacji się nie pomylił!

Biała Gwiazda chciała jak najszybciej wrócić na prowadzenie, a w końcówce pierwszej połowy w końcu z dobrej strony pokazał się Jordi Sanchez. Najpierw idealnie przyjął piłkę, wychodził na dobrą pozycję, a faulujący go Marcus Haglind-Sangre został ukarany żółtą kartką. A po chwili to właśnie Sanchez idealnie odnalazł się w polu karnym, piłka spadła pod jego nogi i Hiszpan zdobył swoją czwartą bramkę w tym sezonie!

Kapitalny mecz w Ekstraklasie! A potem zmiana

Po tak dobrej pierwszej połowie kibice liczyli na jeszcze więcej, ale początek drugiej odsłony meczu był zupełnie inny. Oglądaliśmy sporo fauli, do tego dochodziła niedokładność piłkarzy obu stron i na początku brakowało sytuacji bramkowych.

Wisła Kraków zaczęła popełniać coraz więcej prostych błędów, Nafciarze napędzali się, a po stracie Jordiego Sancheza z dystansu nieźle uderzał Said Hamulić, ale z tą próbą poradził sobie Marcel Łubik.

Ostatecznie Wisła Płock nawet mimo przewagi po przerwie nie potrafiła zaskoczyć rywali. Najlepszą sytuację w drugiej połowie po dośrodkowaniu z prawej strony miał Marcin Kamiński, ale tylko obił słupek i to Biała Gwiazda zanotowała drugie zwycięstwo po powrocie do PKO BP Ekstraklasy!

Co więcej, Wisła Kraków ma na koncie już siedem bramek, czyli zdecydowanie najwięcej z całej stawki!

W następnej kolejce Biała Gwiazda zagra na wyjeździe z Górnikiem Zabrze, a Nafciarze podejmą Lecha Poznań.