Pięć lat temu Hubert Hurkacz i Botic van de Zandschulp zmierzyli się w I rundzie wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Wówczas Holender zaskoczył Wrocławianina, gdy wrócił po dwóch przegranych tie-breakach i zwyciężył po pięciosetowej batalii. W piątek Polak otrzymał szansę na rewanż w ramach zawodów National Bank Open 2026 i jej nie wykorzystał.
„Hubi” znakomicie wszedł w mecz. Przy własnym serwisie zdobył 20 z 24 rozegranych punktów w premierowej odsłonie. Rywal nie był więc w stanie zaskoczyć go na returnie. Van de Zandschulp stracił zresztą podanie już w drugim gemie. Holender popełnił wówczas parę niewymuszonych błędów, a przy pierwszym break poincie Hurkacz popisał się kapitalnym lobem.
ZOBACZ WIDEO: „Do Polski przyjadą gwiazdy”. Szykuje się ważny turniej w Warszawie
Wywalczone przełamanie sprawiło, że nasz reprezentant poczuł się pewnie na korcie. Cały czas serwował na wysokim poziomie, dlatego rywal nie miał szans na powrót do gry. Polak już w ósmym gemie wypracował setbola, lecz Holender jeszcze się uratował skutecznym forhendem. Po chwili jednak nasz tenisista miał piłki setowe przy swoim podaniu i pewnie zamknął partię rezultatem 6:3.
Na początku drugiej części pojedynku Hurkacz dał się trochę zaskoczyć rywalowi. W drugim gemie popełnił kilka prostych błędów i w efekcie gładko oddał serwis. Holender jednak nie potwierdził przełamania. Teraz to on mylił się w wymianach i przez to błyskawicznie stracił prowadzenie.
Feralny dziesiąty gem
Hurkacz nie tylko doprowadził do remisu, ale i poszedł za ciosem. W piątym gemie u van de Zandschulpa znów szwankował forhend, co natychmiast wykorzystał nasz reprezentant. Polak zdobył przełamanie na 3:2 i od tego momentu pilnował serwisu. Wychodziło mu to całkiem dobrze, aż nadszedł dziesiąty gem.
Przy stanie 5:4 Wrocławianin z łatwością wypracował dwie piłki meczowe, ale potem było już tylko gorzej. Przy pierwszym meczbolu wyrzucił slajsa, przy drugim popełnił podwójny błąd i zrobiło się nerwowo. Wówczas van de Zandschulp zszokował, gdy w niewiarygodny sposób skontrował smecz Polaka. Jeszcze jeden podwójny błąd Hurkacza sprawił, że rywal wrócił do gry.
Van de Zandschulp bez problemu utrzymał podanie. Ponieważ po zmianie stron to samo uczynił Hurkacz, konieczny był tie-break. W nim Polak prowadził na zmianie stron 4-2. Wówczas zabrakło konsekwentności. To Holender pokazał moc i po zdobyciu pięciu kolejnych punktów zamknął seta, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu.
Trzecia partia była bardzo intensywna. Obaj tenisiści mieli swoje szanse. Najpierw na returnie przycisnął Hurkacz. Nie zdołał jednak zdobyć przełamania w drugim gemie. Potem swoje okazje miał Holender. W piątym gemie Polak uratował się pierwszym serwisem, a po zmianie stron bekhendem po linii oraz skutecznym podaniem.
W końcowej fazie seta wydawało się, że sytuacja na korcie zaczyna się odwracać. Hurkacz dwukrotnie doprowadził do stanu równowagi na returnie. Jednak przy wyniku po 5 doszło do zwrotu akcji. Fatalnie serwujący Polak sprezentował rywalowi break pointy, a prosty błąd z forhendu kosztował go stratę podania. Wrocławianin dał wówczas do zrozumienia, że ma problem z ręką. Tymczasem po zmianie stron van de Zandschulp wypracował meczbola i zamknął trwający dwie godziny i 44 minuty pojedynek rezultatem 3:6, 7:6(4), 7:5.
Zwycięski van de Zandschulp awansował do 1/8 finału kanadyjskiego turnieju. Jego przeciwnikiem na tym etapie będzie w niedzielę rozstawiony z 13. numerem Czech Jakub Mensik lub Francuz Terence Atmane.
Zmagania w głównej drabince zawodów ATP Masters 1000 w Montrealu potrwają do 13 sierpnia (czwartek). Triumfator otrzyma 1000 punktów do rankingu ATP oraz czek na sumę 1,514 mln dolarów.
National Bank Open, Montreal (Kanada)
ATP Masters 1000, kort twardy, pula nagród 9,415 mln dolarów
piątek, 7 sierpnia
III runda gry pojedynczej:
Botic van de Zandschulp (Holandia) – Hubert Hurkacz (Polska) 3:6, 7:6(4), 7:5