Premier Radew przekazał, że dron wybuchł w bezpośrednim sąsiedztwie przejścia granicznego Kardam, położonego niedaleko Morza Czarnego. Zaznaczył, że do eksplozji doszło około 1 km od stacji kompresorowej strategicznego gazociągu transbałkańskiego.

Według informacji przekazanych przez Radewa w nagraniu wideo opublikowanym przez rząd w mediach społecznościowych, dron eksplodował w pobliżu ważnej infrastruktury energetycznej, jednak nie spowodował ofiar w ludziach.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google„Silna eksplozja i czarny dym”. Premier Radew ujawnia szczegóły incydentu

Premier dodał, że warkot drona usłyszeli funkcjonariusze rumuńskiej straży granicznej, po czym patrol bułgarskiej policji poinformował o „silnej eksplozji, której towarzyszył czarny dym”.

Według Radewa urządzenie nie zostało wykryte wcześniej przez żadne z dwóch państw. „Jak wiecie, wykrycie i neutralizacja tych dronów stanowią poważne wyzwanie” — zaznaczył.

„Jedno jest pewne: dron przenosił znaczną ilość środków wybuchowych, skoro słyszano go z odległości i spowodował tak dużo czarnego dymu” — zauważył premier.

Dron spadł na pole słoneczników.

Radew wyraził nadzieję, że wkrótce zostanie ustalony typ drona, zaznaczył jednak, że nie był to „dron rekreacyjny”, tylko jakiś większy.

W ostatnich miesiącach w krajach Europy Wschodniej, które należą do NATO i wspierają Ukrainę, nasiliły się incydenty z udziałem bezzałogówców.

Gazociąg Transbałkański to strategiczny szlak przesyłu gazu ziemnego. Biegnie z Turcji przez Bułgarię i Rumunię do Ukrainy. Dawniej służył do dostaw surowca z Rosji na Bałkany, lecz obecnie działa głównie w odwrotnym kierunku (z południa na północ), przesyłając gaz z terminali LNG oraz Azerbejdżanu.