Gościem podcastu „Fronty Wojny” jest kmdr rez. Maksymilian Dura — jedna z najbardziej wyrazistych postaci w polskiej debacie o obronności. To były oficer Marynarki Wojennej. W trakcie kariery wojskowej służył m.in. na okrętach rozpoznawczych oraz w Sztabie Marynarki Wojennej w Zarządzie Dowodzenia i Łączności.
Po przejściu do rezerwy w 2011 r. komandor Dura zaczął publikować w mediach eksperckie artykuły o tematyce wojskowej. Obecnie jest dziennikarzem i ekspertem portalu Defence24 oraz autorem i prowadzącym podcast „Teren wojskowy” w radiu RMF24. W rozmowie z Edytą Żemłą celnie punktuje patologie w armii, łącząc wiedzę praktyczną z niezależnością dziennikarską.
Rozmowę w podcaście „Fronty Wojny” otworzyła podsumowująca ocena roku Karola Nawrockiego na stanowisku zwierzchnika sił zbrojnych. Kmdr rez. Maksymilian Dura nie zostawił na prezydencie suchej nitki, zarzucając mu przedkładanie interesu politycznego nad bezpieczeństwo państwa.
Pretekstem do ostrej krytyki ze strony komandora stało się wielomiesięczne zwlekanie prezydenta z podpisaniem nominacji na pierwszy stopień oficerski dla 96 funkcjonariuszy ABW i SKW.
— Ci ludzie i ich rodziny zostali skrzywdzeni. Fakt, że w marcu 2026 r. pan prezydent ostatecznie wyraził zgodę na ich mianowanie, dowodzi, że nie było żadnych merytorycznych przesłanek, by tak długo zwlekać z podpisaniem wniosków awansowych. To było działanie na szkodę służb i bezpieczeństwa państwa — punktował kmdr Dura.
Kolejny zarzut sformułowany przez komandora pod adresem głowy państwa dotyczy blokowania awansów generalskich dla dowódców brygad i dywizji. Chodzi m.in. o płk. Renarta Skrzypczaka, dowódcę 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, oraz gen. bryg. Jana Wojnę, dowódcę 8. Dywizji Piechoty Armii Krajowej (wcześniej zastępcę dowódcy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej). Komandor Dura nazwał to postępowanie złamaniem obyczajów kadrowych i jawną szkodą dla wojska.
— Dlatego uważam, że pan prezydent jeszcze nie wystartował jako zwierzchnik sił zbrojnych, ponieważ póki co bardzo wiele rzeczy robi nie dla wojska, lecz przeciwko wojsku. Czekam na to, aż Karol Nawrocki wreszcie okaże się zwierzchnikiem sił zbrojnych i przestanie przedkładać swoje interesy polityczne nad potrzeby obronności naszego kraju — podkreślił kmdr Dura.
Kulisy nominacji generalskich. „Handel żywym towarem”Edyta Żemła przy okazji tego wątku rozmowy przypomniała artykuły Onetu, które odsłaniały kulisy kupczenia stanowiskami dowódczymi w armii przez ludzi z otoczenia prezydenta. Mowa o tekście „Ujawniamy kulisy nominacji generalskich. 'Handel żywym towarem i brudna polityka'”, w którym dziennikarze opisują okoliczności podpisania przez prezydenta Karola Nawrockiego listy awansów generalskich. Ujawnione kulisy negocjacji z ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem odsłoniły szokujące targi — chodziło o forsowanie kandydatów związanych z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego oraz jego byłym szefem Sławomirem Cenckiewiczem.Zagraniczne ośrodki alarmują w sprawie polskich umocnień na granicy z Rosją. Obejrzałem ją z ziemi. Jest jeszcze gorzej
Awans dla gen. Michała Sprengela, oficera budzącego kontrowersje, miał posłużyć jako „karta przetargowa” (wcześniej w analogiczny sposób na liście znalazł się gen. Adam Rzeczkowski). Oficerowie liniowi alarmowali, że działania te to w praktyce „handel żywym towarem i brudna polityka”. W tle tych negocjacji prezydent zablokował również awanse dla oficerów liniowych, których w rozmowie wymienił kmdr Dura.
Oceniając prezydenturę Nawrockiego, zwrócił on uwagę na to, że obowiązkiem głowy państwa jest przygotowanie Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP. Tymczasem prace nad tym dokumentem nadal nie zostały zakończone.
Deformacja struktury dowodzenia i bezmyślne zakupy
Kolejnym tematem rozmowy była deformacja struktury dowodzenia polskiej armii oraz bezmyślne zakupy sprzętowe, nieodpowiadające doświadczeniom z frontu w Ukrainie. W przestrzeni publicznej pojawiły się też jeszcze niepełne informacje na temat szczegółów reformy nowego systemu dowodzenia, nad którym pracuje Sztab Generalny, MON oraz prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Żemła ujawniła, że elementem nowego systemu ma być powołanie nawet kilkunastu dowództw różnych rodzajów wojsk. Zapytała więc gościa podcastu, czy znowu nie chodzi po prostu o tworzenie wysokich etatów oraz rozbudowywanie i tak już przerośniętej biurokracji wojskowej?

Wojtek Jargiło / PAP
Od lewej: minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, premier Donald Tusk, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz rzecznik rządu Adam Szłapka
— Oczywiście, że taki układ w efekcie będzie prowadził do rozmycia odpowiedzialności i mnożenia fikcyjnych etatów — zgodził się komandor. — Dla mnie system dowodzenia polega na tym, że jest jeden dowódca i pod niego podlegają poszczególni dowódcy, którymi on rządzi. Jeżeli jest pełno równoległych dowództw, to znaczy, że system źle funkcjonuje. Mam niestety wrażenie, że w tych wszystkich reformach głównie chodzi o to, żeby paru generałów dostało bardzo wysokie etaty. Tak powstała armia znajomych i układów.
Nieodrobiona lekcja z ukraińskiej wojny
Kolejnym wątkiem rozmowy były obecne priorytety zakupowe MON. Zdaniem gościa podcastu, podczas gdy miliardy wydawane są na czołgi czy śmigłowce Apache, polska armia wciąż nie posiada skonteneryzowanych systemów maskowania ani ochrony aktywnej ciężkiego sprzętu, przez co w razie wojny stanie się on łatwym celem dronów nieprzyjaciela. Kmdr Dura dodał, że także kupione za ciężkie pieniądze wyrzutnie Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego (NDR) na podwoziach Jelcza są — ze względu na charakterystyczny kształt — łatwym celem dla dronów ze sztuczną inteligencją.
— Świat się zmienia. Zmieniają się drony, które nas atakują. Wojna w Ukrainie pokazała, że to, co nadleci nad polskie wybrzeże, to będą drony wyposażone w sztuczną inteligencję. Jeżeli tym dronom wbije się obraz naszych wyrzutni z tymi charakterystycznymi kontenerami, to walną w nie i zostaniemy bez sprzętu, który ma bronić naszego wybrzeża — ostrzega kmdr Dura.
Dramatyczny stan Marynarki Wojennej i grzechy programu „Miecznik”
Skoro gościem podcastu był były oficer Marynarki Wojennej, Żemła zapytała o jego ocenę stanu sił morskich. Zanim jednak pytanie padło, opowiedziała kulisy odprawy, którą zwołał minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz w Sztabie Generalnym, by dowiedzieć się, jak wyglądają możliwości i wyposażenie Marynarki Wojennej. W odprawie nie brał jednak udziału żaden marynarz, a zgromadzeni tam oficerowie wojsk lądowych lekceważąco wypowiadali się o siłach morskich, proponując uzbrojenie „kutrów do łowienia śledzi”.
Kmdr Dura zgodził się, że Marynarka Wojenna jest w opłakanym stanie, a winę za to ponoszą nie tylko politycy i warszawskie sztaby obsadzone oficerami wojsk lądowych, ale też sami marynarze, którzy nie potrafią zadbać o swoje interesy. Żemła zauważyła, że sytuacja się poprawia, a marynarze czekają na nowe okręty, w tym duże fregaty „Miecznik”, które są budowane w polskiej stoczni wojennej.
Miliony na papierze, powolne efekty
Kmdr Dura dorzucił jednak sporo dziegciu do tej beczki miodu, przypominając, że koszt programu budowy fregat „Miecznik” wzrósł już z 8 mld zł do 14,5 mld zł brutto za trzy okręty. Przypomniał jednocześnie, że Hiszpania za pięć fregat F110 z systemem Aegis, którego nie mają polskie „Mieczniki”, zapłaciła 4,3 mld euro (ok. 18,4 mld zł).
— Program Miecznik to jest najlepszy przykład, jak się przepala pieniądze, a z tego nie wychodzi to, co powinno — zauważył komandor.
Ekspert wytykał także MON-owi brak zakupu szybkich okrętów interwencyjnych do ochrony infrastruktury krytycznej na Bałtyku oraz nowych śmigłowców poszukiwawczo-ratowniczych. Jego zdaniem taki sprzęt jest relatywnie tani, lecz bardzo potrzebny w warunkach obecnego zagrożenia m.in. ze strony rosyjskiej floty cieni.