Może nie było to porywające widowisko, ale biorąc pod uwagę wspomniane zwroty akcji, można mówić o pewnej dramaturgii. Gdy w 80. minucie Lucjan Klisiewicz zdobył drugą bramkę, wydawało się, że Podbeskidzie Bielsko-Biała już tego nie wypuści, bo Lechia Gdańsk ewidentnie opadała z sił.

Ale kilkadziesiąt sekund później goście przeprowadzili ładną akcję środkiem i do wyrównania doprowadził Tomasz Wójtowicz.

Podbeskidzie zanotowało trzeci remis z rzędu w tym sezonie. Lechia natomiast zdobyła pierwszy punkt. I – mimo wszystko – z perspektywy tych dziewięćdziesięciu minut trener Władysław Łupaszko i jego piłkarze mogą mówić o niedosycie.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!

Jeżeli ktoś oglądał wcześniejsze mecze Podbeskidzia i Lechii w tym sezonie, to mógł być zaskoczony. Dlaczego? Bo to goście nadawali ton rywalizacji. Mieli zdecydowaną przewagę i w 35. minucie zasłużenie wyszli na prowadzenie po strzale Igora Bambeckiego.

Składnych akcji było więcej, natomiast dawał o sobie znać brak klasycznego środkowego napastnika i nie było komu tego kończyć.

Podbeskidzie? Grające strasznie chaotycznie, bez ładu i składu. W pewnym momencie uaktywnili się kibice – po kolejnym zagraniu w aut dało się usłyszeć parę niecenzuralnych okrzyków.

No ale w końcu zaatakowali i gospodarze. Strzał Daniela Pietraszkiewicza obronił co prawda Szymon Weirauch, ale beniaminek miał jeszcze rzut rożny i do wyrównania doprowadził Lucjan Klisiewicz, wykorzystując złe krycie w polu karnym. Po raz kolejny w kadrze meczowej zabrakło Bujara Pllany – i ten piłkarz już w Lechii nie zagra, ponieważ jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.

Po przerwie tempo niestety siadło. Zrobił się klasyczny mecz walki. W końcu jednak świetną akcję na skrzydle przeprowadził rezerwowy Toki Hirosawa, dograł na głowę Klisiewicza, a ten dał gospodarzom prowadzenie. I cóż – brak koncentracji? Zbyt szybkie rozluźnienie? Albo po prostu jakość przeciwnika, bo wyrównanie Lechii nadeszło błyskawicznie.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lechia Gdańsk 2:2 (1:1)
0:1 Igor Bambecki 35′
1:1 Lucjan Klisiewicz 42′
2:1 Lucjan Klisiewicz 80′
2:2 Tomasz Wójtowicz 84′

Składy:

Podbeskidzie: Szymon Brańczyk – Arkadiusz Kasperkiewicz (46′ Kacper Gach), Marcin Biernat, Kamil Sochań – Daniel Pietraszkiewicz (62′ Toki Hirosawa), Marcin Urynowicz, Oskar Sewerzyński, Wojciech Słomka (84′ Kacper Smoliński), Krzysztof Kolanko (46′ Maksymilian Sitek) – Jiewgienij Szykawka (62′ Bartosz Martosz), Lucjan Klisiewicz.

Lechia: Szymon Weirauch – Samuel Kopasek, Wojciech Madej, Antoni Ziółkowski, Danyło Małow (90+4′ Kacper Rogoz) – Camilo Mena, Tomasz Neugebauer, Tomasz Wójtowicz, Jakub Adkonis, Igor Bambecki (74′ Bartosz Górski, 90+3′ Szymon Danielewski)) – Bakary Sonko.

Żółte kartki: Kasperkiewicz, Gach, Sewerzyński (Podbeskidzie).

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków).