Liderka rankingu WTA zdążyła w kanadyjskim turnieju odnieść zwycięstwa z Moyuką Uchijimą oraz Shuai Zhang. Z kolei Jekaterina Aleksandrowa rzuciła wyzwanie Białorusince po pokonaniu Camili Osorio oraz Talii Gibson.
Tenisistka z Mińska rozpoczęła mecz od prowadzenia 2:0, ale na nacieszyła się przewagą przełamania dłużej niż przez kilka minut, ponieważ Jekaterina Aleksandrowa natychmiast odpowiedziała. Już na tym etapie meczu było widać, że obie stawiają na potężne returny i krótkie akcje. Po kwadransie było 2:2.
Sytuacja zmieniała się całkiem żwawo, skoro najpierw prowadziła 4:2 Aleksandrowa, następnie 5:4 Sabalenka. Dodatkowo, obu zawodniczkom nie udawało się regularnie zwyciężać w gemach serwisowych, co zapowiadało kolejne przeboje. Najlepszym podsumowaniem partii był tie-break. W nim liderka rankingu WTA rozdała prezenty, a solidniejsza Jekatarina Aleksandrowa wygrała 7-3. Pochodząca z Czelabińska zawodniczka objęła prowadzenie w setach.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!
Aryna Sabalenka zniknęła w szatni w przerwie między pierwszym i drugim setem. Do rewolucji po powrocie na kort to nie doprowadziło i akcja w drugim secie rozkręcała się powoli. Tym razem nie było przełamań, ani break pointów. Szósty gem miał potencjał na bycie kluczowym w całym meczu, ale Jekaterina Aleksandrowa nie wykorzystała dwóch szans na przełamanie i zrobiło się 3:3.
A że niewykorzystane szanse lubią się mścić, Aryna Sabalenka przypomniała pierwszym w secie przełamaniem na 4:3. W tym gemie odwróciła wynik od 0-40. I czas pokazał, że dwie, trzy minuty zawahania okażą się nie do nadrobienia. Sabalenka prowadziła już cały czas aż do końca seta, którego wygrała 6:4.
Dlatego o awansie zdecydował trzeci set. Nie było w tym meczu dłuższego fragmentu, w którym 31-letnia Rosjanka straciła wiarę lub złapała długą zadyszkę. Szybko wróciła do równowagi i odjechała od 0:1 na 4:1. Sytuacja Aryny Sabalenki zrobiła się podbramkowa.
Banalne dokończenie tego meczu nie wchodziło w grę. Jekaterina Aleksandrowa, owszem, wygrała 6:4 i sprawiła niespodziankę, ale zanim postawiła „kropkę nad i”, zrobiło się 4:4. Tym samym decydowało jeszcze jedno przełamanie, a ostatnia piłka została oddana przez Arynę Sabalenkę podwójnym błędem serwisowym.
IV runda gry pojedynczej:
Jekaterina Aleksandrowa – Aryna Sabalenka 7:6 (3), 4:6, 6:4