Mateusz Gamrot przystępował do walki po bardzo pewnym zwycięstwie nad Estebanem Ribovicsem. Z kolei Quillan Salkilld w ostatnim starciu znokautował Beneila Dariusha. Pojedynek wieczoru gali UFC Fight Night był bardzo ważny dla układu rankingu UFC dywizji lekkiej. Gamrot przed starciem zajmował 8. miejsce, zaś Salkilld plasował się 4 pozycje niżej.
– Uwielbiam, gdy próbuje przewracać rywali i pracować na dole. Odwołuje się do zapasów. Mam nadzieję, że okaże się mężczyzną i nie zrezygnuje z tej strategii, bo wtedy czeka nas cała masa kotłów – mówił przed walką w Las Vegas Gamrot.
– Myślę, że mnie obali. Później będziemy walczyć o pozycję, wrócimy do stójki, a wtedy go znokautuję. Taki jest plan – twierdził z kolei Salkilld.
ZOBACZ WIDEO: Salahdine Parnasse zadebiutuje w UFC. Czy zarobi więcej niż w KSW?
Australijczyk zaczął od kopnięć, ale po 30 sekundach trafił Polaka bardzo mocnym lewym sierpowym. Cios doszedł do głowy Polaka, który momentalnie ruszył po obalenie tylko po to, żeby przetrwać trudne chwile. Salkilld skutecznie się jednak obronił, ale co najważniejsze nie panikował w zwarciu z Polakiem. „Gamer” jednak nie odpuszczał i poszedł w parter, szukając balachy na kolano. Australijczyk nie dał się jednak zaskoczyć i wrócił do stójki, realizując swój plan. Co więcej, nie bał się zapaśniczych kotłów, o których Gamrot wspominał przed pojedynkiem.
Na dwie minuty przed końcem rundy to Salkilld poszedł po obalenie i skutecznie posadził Polaka na macie. Co więcej, Australijczyk okazał się stroną dominującą w kotłach zapaśniczych i zajął plecy Polaka. Na 35 sekund przed końcem I rundy Salkilld zapiął duszenie zza pleców i zmusił Gamrota do poddania walki. Zwycięstwo Australijczyka nie jest wielkim zaskoczeniem, ale styl i sposób, w jaki rozprawił się z Polakiem, już tak. Pozostaje jedynie pytanie, czy na dyspozycję Polaka miał problemy zdrowotne, o których się spekulowało.
Tak czy inaczej Salkilld zadał Polakowi piątą porażkę w zawodowej karierze. Bolesną, ponieważ Polak straci kilka miejsc w rankingu dywizji lekkiej organizacji UFC. Australijczyk dopisał do swojego rekordu 13. wygraną (już 6. w oktagonie UFC) i za chwilę zamelduje się w czołowej „dziesiątce” rankingu.