Seria rozpocznie się od całkowitego zaćmienia Słońca, podczas którego Księżyc przejdzie bezpośrednio między Ziemią a naszą gwiazdą, na chwilę zamieniając dzień w zmrok. Pas całkowitej ciemności przejdzie m.in. przez Grenlandię, Islandię, Hiszpanię i niewielką część Rosji. To właśnie Hiszpania, z takimi miastami jak Bilbao, Saragossa czy Walencja, stanie się głównym celem wypraw miłośników astronomii z całej Europy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W Polsce to konkretne zjawisko zobaczmy jedynie jako bardzo słabe zaćmienie częściowe, co oznacza, że tarcza słoneczna zostanie uszczknięta tylko w niewielkim stopniu i bez specjalnych filtrów efekt będzie niemal niezauważalny. Według danych Time and Date będzie to w godzinach 19.10-20.39.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleNiezwykły spektakl na polskim niebie
Prawdziwy festiwal na polskim niebie rozpocznie się jednak po zmroku. W nocy z 12 na 13 sierpnia przypada szczyt słynnego roju Perseidów, czyli „łez świętego Wawrzyńca”. Warunki do ich obserwacji w naszym kraju będą w tym roku doskonałe. Sprzyjać im będzie nów Księżyca, dzięki któremu tarcza naszego naturalnego satelity nie będzie rozświetlać nieba. W miejscach oddalonych od sztucznego światła miast będzie można dostrzec nawet do 100 „spadających gwiazd” na godzinę, a najlepszy czas na spoglądanie w górę potrwa od godziny 23.00 aż do samego świtu.
Wsi spokojna, wsi wesoła? Joanna i Paweł „mają wszystko oprócz wody”
Finałem tego kosmicznego maratonu będzie tuż przed wschodem Słońca parada planet. Na niebie w jednym szerokim łuku ustawią się obok siebie Merkury, Jowisz, Mars, Saturn, Uran i Neptun. W Polsce najlepsze okno do obserwacji przypadnie na około 30 do 60 minut przed wschodem Słońca nad wschodnim horyzontem. Podczas gdy Mars i Saturn będą łatwo dostrzegalne gołym okiem, do wypatrzenia leżących nisko nad horyzontem Merkurego i Jowisza przyda się czyste niebo, a do dostrzeżenia Urana i Neptuna niezbędna okaże się lornetka lub teleskop. Mimo braku spektakularnego zaćmienia Słońca na miejscu polscy obserwatorzy i tak dostaną wyjątkową okazję do podziwiania dwóch pozostałych podniebnych spektakli.
Część internautów czuje niepokój w związku z tą niezwykłą kumulacją. „To dosłownie koniec świata” — napisał jeden z nich, cytowany przez „Daily Mail”. Ktoś iny ocenił, że całe zjawisko brzmi „jak wstęp do filmu katastroficznego”. Jest jednak jedynie przypadek, a nie zapowiedź końca świata.