— To były chyba najtrudniejsze zawody w tym roku dla mnie, jak i dla mojego teamu, jeśli chodzi o ustawienia. Już na kwalifikacjach nie było rewelacyjnie, więc ryzykowaliśmy z pierwszym numerem, który miał dwa razy pierwsze pole — rozpoczął Patryk Dudek.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Choć reprezentant Polski zajął finalnie piąte miejsce, środkowa część zawodów wcale na to nie wskazywała. — To był wieczór wielu poszukiwań. Teraz na gorąco wiemy już, że nie trafiliśmy z motocyklem. Potem po zmianie było lepiej. Z drugiej strony punkty rozdawały głównie dwa dobre pola, choć czwarte z biegiem czasu było coraz mniej korzystne. Chodzi mi najbardziej o rozegranie pierwszego łuku. Zająłem jednak piąte miejsce, więc ekstra — tłumaczy.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Dudek sięgnął po jedynkę, mimo że nie jest to ulubiony numer zawodników. — Kalkulowaliśmy przy wybieraniu numerów. W teorii numer pierwszy powinien mieć powtarzalne warunki, bo ściga się zawsze w pierwszym biegu serii po równaniu. Ewidentnie jednak nie zagrały moje ustawienia, chociaż to 3 pole było naprawdę trudne. Madsen z niego wygrał, a Andrzej po trasie był w stanie coś ugrać. Musiało się im jednak dobrze poukładać na pierwszym łuku. Piąte miejsce bardzo mnie cieszy, patrząc na dzisiejszą jazdę — zaznacza.

Cel jest blisko

Zawodnik ze stajni Monster Energy mógł się sporo dziwić, wracając na tor w Rydze. Ten od jego ostatniego występu uległ pewnej zmianie. — Na pewno polepszyło to nasz komfort jazdy. Wejścia w łuki były szersze, choć nawierzchnia nadal potrzebuje pracy nad nią. Z drugiej strony zawody są tutaj rozgrywane bardzo rzadko, więc gospodarze mają niełatwe zadanie. Nic raczej szczególnego na tym torze się nie wydarzy. Trudno było mijać. Nie pomógł nawet deszcz przed zawodami. Myślałem, że pomoże nawierzchni się odsypać, ale niewiele to dało — zauważa.

Dudek ma 10 punktów przewagi nad ósmym Maxem Frickiem, co w tej chwili daje mu utrzymanie w cyklu. Do końca pozostały jeszcze dwie rundy w Vojens i Toruniu. Jeśli nie tak, to pozostała mu jeszcze droga do awansu przez cykl SEC. — Trzeba gryźć i zajmować 5-6 miejsca lub nawet awansować do finału. Muszę skrupulatnie zbierać punkty, bo jest ogromny ścisk. Utrzymanie jest realne, więc dobrze byłoby tego nie zaprzepaścić — kończy.