Według rumuńskich mediów sytuacja finansowa CFR Cluj ponownie stała się bardzo trudna. Właściciel klubu Ioan Varga szuka środków, które pozwolą utrzymać stabilność finansową, jednak w szatni narasta niepewność z powodu zaległości w wypłatach.
Legia Warszawa respektuje warunki umowy
Jak informuje GSP.ro, piłkarze przed ligowym meczem z Rapidem Bukareszt otrzymali jedną zaległą pensję. Było to możliwe dzięki kolejnej transzy pieniędzy, jaką Legia Warszawa przekazała zgodnie z harmonogramem płatności za transfer bramkarza Otto Hindricha.
ZOBACZ WIDEO: Spędzili dwa tygodnie w „Maluchach”. Przejechali Europę i zebrali 2 mln zł
22-letni golkiper przeniósł się do warszawskiego klubu na początku roku za 500 tys. euro. Zgodnie z zapisami umowy 30 proc. tej kwoty trafiło do węgierskiego Kisvarda FC, dlatego CFR Cluj faktycznie otrzymał ok. 350 tys. euro. Hindrich podpisał z Legią kontrakt obowiązujący do 2030 roku.
Kiepskie nastroje wśród piłkarzy CFR Cluj
Mimo ostatniej wypłaty zawodnicy wciąż czekają na dwie kolejne pensje oraz premie za wyniki osiągnięte w poprzednim sezonie pod wodzą Daniela Pancu. O trudnej sytuacji mówił niedawno Andrei Cordea, który według rumuńskich mediów ma do odzyskania około 80 tys. euro.
– Ta sytuacja nie jest dla mnie komfortowa. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. Czekam na rozstrzygnięcie mojej sprawy. To kwestia między mną a klubem, ale wierzę, że uda się znaleźć rozwiązanie, tak jak miało to miejsce wcześniej – powiedział piłkarz, cytowany przez gsp.ro.
Warszawska Legia odegrała ważną rolę w załagodzeniu atmosfery w szatni. Dzięki kolejnej transzy pieniędzy za transfer Hindricha, piłkarze otrzymali część zaległości. Nie rozwiązuje to jednak problemów, z którymi muszą się zmierzyć władze rumuńskiego klubu.