Będzie to pierwszy tak prestiżowy weekend w historii speedwaya w stolicy Łotwy. Sobotni turniej Grand Prix poprzedzi rywalizacja w ramach Drużynowego Puchar Świata. W tym roku organizatorzy mistrzostw świata postanowili dopasować dwa półfinały reprezentacyjnego czempionatu do indywidualnego cyklu. W maju było tak w Landshut, a teraz będzie w Rydze.
Dania może być poza zasięgiem
Stawka drugiego półfinału jest iście skandynawska. Gospodarze stoczą bowiem bój z Danią, Norwegią i Szwecją. Główny kandydat do awansu to niewątpliwie zespół z kraju Hamleta, który – gdyby w finale 29 sierpnia w Warszawie się znalazł – zdecydowanie uda się do naszej stolicy z zamiarem walki o pierwszy od 2014 roku złoty medal globalnego czempionatu.
ZOBACZ WIDEO: „Ja się nie poddam”. Jasny przekaz Patricka Hansena
Nicki Pedersen skonsolidował wszystkie największe swoje gwiazdy, dlatego też nie może dziwić ich status faworyta piątkowych zmagań na obiekcie Bikernieku. Duńczycy prezentują się na papierze najlepiej i jeżeli na 355-metrowym zmienionym niedawno torze (więcej o tym TUTAJ) zaprezentują swój optymalny poziom, nikt im nie powinien specjalnie zagrozić w drodze po bilet na PGE Narodowy. Czyli tam, gdzie pewne jazdy są już – gospodarz Polska, triumfator Speedway of Nations sprzed roku Australia i zwycięzca 1. półfinału Wielka Brytania.
Powrót Lindgrena nie zbawi Szwecji?
Przy czym Łotyszy i Szwedów zlekceważyć nie mogą. Jedni i drudzy w przeszłości w DPŚ potrafili już sprawić duńskiej kadrze psikusa. Pierwsi w 2017 roku w półfinale w Vastervik nieoczekiwanie wyrzucili ich z imprezy, a drudzy niejednokrotnie plasowali się na wyższej pozycji i to nie zawsze będąc w teorii wyżej notowanym. Choćby w 2015 w niezwykle zaciętym finale w Vojens odnieśli triumf, wyprzedzając bezpośrednio właśnie Duńczyków.
Szwecja ma tylko jedną gwiazdę światowego formatu, której na dodatek doskwierają problemy natury zdrowotnej. Kontuzja odniesiona w połowie maja rozbiła bowiem sezon Fredrikowi Lindgrenowi. Na przełomie czerwca i lipca odjechał dwa niepełne spotkania w lidze polskiej, ale potem i tak rezygnował z innych wydarzeń, nawet GP. Dla kapitana „Trzech Koron” piątek i sobota w Rydze będą więc bardzo intensywne. Między innymi dlatego ewentualne pokonanie odwiecznego rywala z Danii jawi się jako zadanie o wiele trudniejsze lub po prostu arcytrudne.
Duża rzecz dla żużla na Łotwie
Dla łotewskiego żużla bycie organizatorem dzień po dniu imprez DPŚ i GP to wydarzenie ogromnego kalibru. W przeszłości w Daugavpils goszczono dwa dni z rzędu półfinały SoN (sezon 2021), natomiast nigdy nie było dwóch różnych tak prestiżowych seniorskich rywalizacji. Przy okazji tego wszystkiego waleczna kadra gospodarzy dowodzona przez lidera Andrzeja Lebiediewa z pewnością chciałaby utrzeć nosa tym ze Skandynawii, ale nawet znajomość owalu może tutaj nie wystarczyć do sensacyjnego awansu.
„Kopciuszkiem” w stawce zbliżającego się turnieju jest Norwegia. Tak, jak Ukraina w 1. półfinale w maju, tak i ona debiutuje na tym etapie DPŚ. Szyki przedstawicielom pozostałych zespołów będzie zapewne mieszać objawienie tegorocznej PGE Ekstraligi – Mathias Pollestad. Za to już pokonywanie konkurentów przez jego mniej znanych kolegów będzie każdorazowo uznane za wielką niespodziankę.
Awizowane składy:
Dania (kaski czerwone):
1. Michael Jepsen Jensen
2. Leon Madsen
3. Anders Thomsen
4. Mikkel Michelsen
5. Frederik Jakobsen
Menadżer: Nicki Pedersen
Norwegia (kaski niebieskie):
1. Mathias Pollestad
2. Lasse Fredriksen
3. Glenn Moi
4. Truls Kamhaug
5. Magnus Klipper
Menadżer: Kenneth Klipper Smith
Łotwa (kaski białe):
1. Daniił Kołodinski
2. Andrzej Lebiediew
3. Jewgienij Kostygow
4. Francis Gusts
5. Oleg Michaiłow
Menadżer: Władimir Vagel
Szwecja (kaski żółte):
1. Oliver Berntzon
2. Timo Lahti
3. Jacob Thorssell
4. Fredrik Lindgren
5. Kim Nilsson
Menadżer: Linus Sundstroem
Początek turnieju: godz. 18:00 (czasu polskiego)
Sędzia: Jesper Steentoft (Dania)
Prognoza na piątek (za: pogoda.wp.pl):
Temperatura: 20°C
Deszcz: 0.0 mm
Wiatr: 18 km/h
Nasza relacja:
2. półfinał DPŚ w Rydze