Zmiany klimatyczne sprawiły, że okresy suszy stały się tak częste w Europie, że pomoc, czyli krajowe pakiety ratunkowe, uzupełniane środkami z UE, również stała się rutyną. Prawie całość tych środków pokrywa straty, które rolnicy już ponieśli; bardzo niewiele przeznacza się na przetrwanie kolejnej suszy.

Pomimo wszystkich środków, jakie UE przeznacza na rolnictwo, żadna z tych kwot nie jest zagwarantowana rolnikom w przypadku wystąpienia suszy. Każda akcja ratunkowa jest improwizowana i rozpatrywana indywidualnie. Komisja Europejska twierdzi, że nie stać jej na utworzenie stałego funduszu, chyba że stolice państw członkowskich wpłacą więcej środków, a żadna z nich tego nie zaproponowała.

W Czechach w marcu i kwietniu spadły zaledwie 32 milimetry deszczu — była to najsuchsza wiosna od ponad 60 lat. Następujące po tym upały spowodowały, że temperatura na polach przekroczyła 50 stopni Celsjusza. — W niektórych przypadkach pola kukurydzy nie dają plonów, które można by wykorzystać jako paszę dla zwierząt — mówi Jan Dolezal z Izby Rolniczej Republiki Czeskiej, reprezentującej lobby rolnicze. Wyraża nadzieję, że jesienią UE wypłaci odszkodowania za poniesione szkody.

Sposób reagowania na ten cykl — najpierw szkody, potem odszkodowania, a w następnym sezonie wszystko od nowa — należy do spornych elementów w negocjacjach dotyczących kolejnego długoterminowego budżetu rolnego UE.

Jednym z punktów zapalnych jest niewielki fundusz awaryjny w ramach budżetu na okres po 2028 r., zarezerwowany na wypadek załamania rynków — gwałtownego spadku cen, nadmiaru tanich importów czy epidemii chorób. Fundusz ten może pokrywać szkody spowodowane warunkami pogodowymi, ale tylko wtedy, gdy Komisja zdecyduje się na to w poszczególnych przypadkach. Większość rządów krajów dotkniętych suszą chce, aby zniszczone zbiory zostały zapisane jako standardowy czynnik uruchamiający fundusz.

Odpowiedź Komisji: żadna realistyczna kwota w euro nie pokryłaby tych szkód.

— Nawet 900 mln euro (3 mld 870 mln zł) to grosze — powiedział dziennikarzom w lipcu komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen. Chociaż ta suma odpowiada propozycji Komisji dotyczącej podwojenia obecnej rezerwy kryzysowej, zauważył on, że „gdybyśmy musieli uwzględnić wszystkie postulaty [krajów], kwota ta byłaby absurdalnie niska”.

Wyschnięte przez upały ściernisko w Miramont-de-Comminges na południu Francji , 8 sierpnia 2026 r.

FREDERIC SCHEIBER / HANS LUCAS / HANS LUCAS VIA AFP / AFP

Wyschnięte przez upały ściernisko w Miramont-de-Comminges na południu Francji , 8 sierpnia 2026 r.

Europejski pas suszy

Własne mapy suszy UE pokazują, że najgorszy obszar przebiega prosto przez środek kontynentu.

Na Węgrzech, gdzie tegoroczne zbiory są o 10–20 proc. niższe od średniej z ostatnich pięciu lat, ministerstwo rolnictwa stwierdziło, że dotychczasowe narzędzia po prostu nie nadążają za zmieniającym się klimatem. W oświadczeniu resort zaznaczył, że w obliczu coraz cieplejszej Europy należy zreorganizować system pomocy nadzwyczajnej i ubezpieczeń, zapewniając im większe wsparcie finansowe ze strony UE, tak aby rolnicy otrzymywali pomoc „szybciej i w bardziej przewidywalny sposób”.

Wraz z sześcioma innymi krajami z pasa suszy Węgry poparły w czerwcu deklarację, w której domagają się wprowadzenia szeregu zmian w następcy funduszu kryzysowego. Kraje te — Polska, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Chorwacja i Rumunia — chcą, aby obejmował on szkody spowodowane warunkami pogodowymi; wypłacał odszkodowania już w przypadku utraty jednej piątej plonów, a nie jednej trzeciej; oraz zapewniał środki przed zakończeniem procedur administracyjnych. W obecnej sytuacji, jak napisali, „pomoc przychodzi zbyt późno”.

Komisarz Hansen chce z kolei, aby środki te zostały przeznaczone na rozwiązania długoterminowe, a nie wyłącznie na wyrównywanie strat rolników. Pomysły obejmują nawadnianie i infrastrukturę wodną w celu złagodzenia szkód oraz promowanie ubezpieczeń we współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, tak aby złe lata były pokrywane ze składek, a nie z funduszy nadzwyczajnych.

Jednak „nigdy nie znajdziemy wystarczających środków” — powiedział — chyba że bogatsze kraje UE wniosą większy wkład do wspólnego budżetu Unii. Jak dotąd jednak naciskają one raczej na zmniejszenie puli środków.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPodział w kwestii strategii wydatków

Nie wszystkie kraje dotknięte suszą opowiadają się za łatwiejszym dostępem do środków nadzwyczajnych.

We Francji fala upałów uderzyła właśnie w momencie kwitnienia kukurydzy, przez co nie powstały ziarna. W połowie lipca rolnicy kosili rośliny na paszę dla zwierząt. Branża spodziewa się najmniejszych zbiorów kukurydzy od co najmniej ćwierćwiecza — spadek o 30 proc. w ciągu jednego roku. Jednak francuskie ministerstwo rolnictwa stwierdziło, że środki kryzysowe UE powinny pozostać tym, czym są: narzędziem na wypadek wstrząsów rynkowych. Ryzyko klimatyczne, jak podało ministerstwo w oświadczeniu, powinno być objęte specjalnymi instrumentami, takimi jak dotowane ubezpieczenia upraw.

Dla polskiego ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego środki nadzwyczajne i narzędzia przeznaczone do zarządzania ryzykiem długoterminowym wzajemnie się uzupełniają. — Jedno nie powinno całkowicie zastępować drugiego — mówi.

Wśród grup rolniczych sprzeciw dotyczy nie tyle samej prewencji, co sposobu jej wdrażania: rolnicy są zmuszani do stosowania nowych praktyk, zamiast dostawać wynagrodzenie za ich wdrażanie.

W Niemczech poziom Renu spadł tak nisko, że statki towarowe pływają z połową ładunku, co powoduje wzrost kosztów transportu zboża i paszy. Niemieckie Stowarzyszenie Rolników popiera przejście na prewencję i adaptację — o ile wiąże się to z „inwestycjami”, jak powiedziała prezes Stefanie Sabet, „a nie z obowiązkami”.