W nocy z niedzieli na poniedziałek Chicago Fire rozgrywało drugi mecz w ramach rozgrywek League Cup. Zespół Roberta Lewandowskiego wygrał 3:1 z Santos Laguna, a Polak strzelił ostatnią z bramek. Wcześniej zmarnował jednak niezłe okazje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Robert wciąż jest w fazie okresu przygotowawczego. Nie chciał schodzić z boiska i musiał być wytrwały. Miał kilka okazji i strzelił niesamowitego gola. (…) Jestem pewien, że chciałby zdobyć jeszcze kilka bramek, ale naprawdę cieszę się z jego wysiłku i z tego, że udało mu się wytrzymać całe 97 minut gry — podsumował jego występ Gregg Berhalter.
Dla „Lewego” był to dopiero drugi pełny mecz w barwach nowego klubu. Wcześniej rozegrał 90 minut w starciu z Charlotte, podczas którego zdobył dwie bramki.
Chicago Fire z kłopotami. Musieli gonić
Niedzielne spotkanie nie było łatwe dla zespołu z Chicago, który przegrywał do 72. minuty. — Byłem rozczarowany naszą postawą w pierwszej połowie. Energia nie była na takim poziomie, na jakim powinna być, ale w drugiej wszystko się odwróciło. Do gry wnieśliśmy energię i szybkość — powiedział szkoleniowiec.