Mileta Rajović wciąż czeka na swoją pierwszą bramkę od początku kwietnia. W starciu z Zagłębiem co prawda trafił do siatki, ale finalnie gol nie został uznany. Kibice tracą cierpliwość i mają dość tego, że mimo nieskuteczności Duńczyk wciąż dostaje szanse od Marka Papszuna.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jeszcze przed starciem z Koroną Kielce szkoleniowiec apelował do fanów, by nieco spuścili z tonu, podkreślając, że skala krytyki wobec zawodnika jest mocno przesadzona.
– O ile kibice innych drużyn mogą się w ten sposób zachowywać, to nasi nie powinni. Powinni wspierać drużynę i tych chłopaków, szczególnie kiedy wkładają tyle wysiłku. A on w tym meczu wykonał naprawdę dużą pracę. Ja, sztab i piłkarze ten wysiłek doceniamy” — stwierdził trener Legii.
Papszun o Rajoviciu: cały czas ma pod górkę
Już po meczu podczas konferencji prasowej również padło pytanie o Rajovicia. Jeden z dziennikarzy wprost zapytał, czy drzemie w nim jakikolwiek potencjał.
— Pan sobie prześledzi historię wielu napastników — oni też do pewnego momentu w ogóle nie strzelają, nagle odpalają i później są sezony, które przynoszą efekty — powiedział Papszun, cytowany przez legia.net.
— On już jakąś historię ma, również w poważnych klubach. Nie można deprecjonować tego zawodnika. Oczywiście, w Legii jest nieskuteczny i z tym nie będę dyskutował, bo po prostu są fakty. Natomiast jak się prześledzi liczbę sytuacji, do których dochodzi, to właśnie to jest to odblokowanie. Jeżeli ma szanse, a nie strzela, to gdyby się odblokował i strzelał, to te bramki by były. Cały czas ma pod górę i tak to na dzień dzisiejszy wygląda — dodał.