Nadkom. Marzena Szwed z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach poinformowała, iż twierdził on, że jest właścicielem drogi, a prowadzone tam prace są nielegalne. Mundurowi zatrzymali go na gorącym uczynku.
Mężczyzna usłyszał zarzut „zniszczenia mienia znacznej wartości”, za co może mu grozić nawet do 10 lat więzienia. Trafił do aresztu i to na maksymalny przewidziany prawem czas, czyli na trzy miesiące.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPrawnik o areszcie: nie widzę podstaw
— Nie do końca jestem w stanie zrozumieć fakt, że prokurator wnioskował tu o areszt. Próbuję sobie zrekonstruować w głowie hipotetyczne przesłanki, żeby kogoś izolować w takiej sprawie. Jedyne, co przychodzi mi na myśl, to ewentualne oświadczenie tegoż rolnika podczas przesłuchania, że jak wyjdzie, to będzie swoje dzieło kontynuował — mówi Onetowi mec. Arkadiusz Szymański, karnista z kancelarii Zemła Szymański Adwokaci.
— Przy czym nawet takie oświadczenie nie wpisuje się do końca w przesłanki tymczasowego aresztowania — zaznacza prawnik.

Katarzyna Kuczyńska-Budka / Facebook/Onet
Rolnik zaorał asfalt
„Raczej nie ucieknie. Pokazał, jak jest do tej ziemi przywiązany”
— Trudno mówić o jakiejkolwiek obawie matactwa, bo pan został zatrzymany na gorącym uczynku. Są świadkowie tego zdarzenia, mamy nagrania. Do tego linia obrony może iść w kierunku braku bezprawności czynu, gdyby okazało się, że ziemia faktycznie jest jego własnością — zaznacza mec. Szymański.
— Mówiąc żartobliwie, trudno mówić o obawie ucieczki i ukrywania się, skoro całym swoim zachowaniem ten rolnik dał wyraz swojemu przywiązaniu do spornego kawałka ziemi — wskazuje.
Ekspert wskazuje, co może wydarzyć się po wyborach. Mówi o przełomie
„Zdecydowanie nadgorliwość”
Pytamy mec. Szymańskiego, czy decyzja sądu, a wcześniej śledczych, którzy chcieli aresztu, była przesadna. — Tak, zdecydowanie to była nadgorliwość. Powód był prosty — medialny charakter zdarzenia, choć oczywiście nie znamy motywów sądu z uzasadnienia — mówi prawnik.
— Jednak sam spotkałem się z tym, że w sprawach, które miały jakiś rozgłos medialny, miałem wrażenie, że prokuratura chętniej kierowała wnioski o areszt wobec moich klientów, a sądy chętniej je akceptowały — opisuje.
Co grozi rolnikowi?
Mec. Szymański zaznacza, że przy zarzutach, jakie usłyszał rolnik, czyli zniszczeniu mienia znacznych rozmiarów, możliwa kara dla niego wynieść może nawet 10 lat więzienia.
— Nawet jeśli przyjmiemy, że wartość tego zniszczonego asfaltu była wyższa niż 200 tys. zł, to abstrakcją jest wymierzenie za ten czyn kary dekady w więzieniu. Przecież jeżeli kiedykolwiek sąd dojdzie do przekonania, że rolnik to przestępstwo jednak popełnił, to wszystkim powinno zależeć na tym, żeby tę szkodę naprawił, a trudno to zrobić zza krat — podsumowuje mec. Szymański.