Selekcjoner reprezentacji Polski Nikola Grbić w tym sezonie nie mógł skorzystać z usług Norberta Hubera. Zawodnik japońskiego Wolfdogs Nagoya nie zgłosił gotowości do występów w Biało-Czerwonych barwach w 2026 roku, o czym poinformował Serba na 30 minut przed konferencją prasową, na której ogłoszona miała zostać lista powołań.

27-latek długo nie decydował się na odniesienie się do negatywnych komentarzy. W lipcu za pomocą relacji na Instagramie przekazał, że spędził kilka dni na oddziale chorób płucnych w Zakopanem. Było to konsekwencją zadławienia, a jedną z komplikacji po tym wydarzeniu było zapalenie oskrzeli, które przerodziło się w zapalenie płuc. W rozmowie z Sarą Kalisz z TVP Sport wyjawił, że wydarzenie to rzutowało na jego późniejsze decyzje.

ZOBACZ WIDEO: Tak było na finałach Ligi Narodów. Mistrzowie od kuchni

– Przechodziłem zapalenie płuc w Japonii, sam. Pamiętam, że pomyślałem sobie wtedy: „Co mi z tego wszystkiego, jeśli nie będę mógł przeżyć życia, bo nie będę miał zdrowia?”. Zdrowie jest priorytetem. Tym razem miałem poważne problemy z układem oddechowym. Mój stan determinowany był również tym, że od dziecka choruję na astmę. Późniejsze decyzje, które podejmowałem, były związane tylko i wyłącznie z moimi problemami zdrowotnymi – powiedział Huber.

Po zakończeniu sezonu klubowego wrócił do Polski, gdzie udał się na wizytę do specjalisty. Wkrótce otrzymał skierowanie do szpitala. W trakcie badań podjęto decyzję o silnej antybiotykoterapii, w związku z bakteriami zalegającymi w płucach. Jak się okazuje – nie po raz pierwszy.

– Z astmą zmagam się od 24 lat. Każda nawet najdrobniejsza infekcja – nie mówiąc już o zapaleniu płuc – dodatkowo potęguje negatywne następstwa choroby. Ostatnie zadławienie przeszedłem bardzo ciężko. Nie mówiłem o tym jeszcze, ale w ciągu ostatniego roku odbyłem chyba z pięć antybiotykoterapii. Czułem, że tak dłużej być nie może, że muszę się zregenerować i prawdziwie odpocząć – skomentował.

Huber odniósł się również do tęsknoty za kadrą. Podkreślił, że nie żałuje swojej decyzji, gdyż wynikały one wyłącznie ze względów zdrowotnych i stara się regularnie oglądać występy swoich kolegów w Biało-Czerwonych barwach. Jest nawet umówiony na spotkanie z Wilfredo Leonem.

– Na ten moment najważniejsze było dla mnie moje zdrowie i je wybrałem. Zrobiłem to, by w przyszłości mieć jeszcze kiedyś możliwość bycia na boisku i reprezentowania barw narodowych. Nie skończyłem kariery w reprezentacji, choć niektóre komentarze to sugerują. Kadrowiczom z kolei życzę zdrowia i powodzenia – przede wszystkim braku kontuzji, bo zdrowie jest najważniejsze – zakończył.