Fani nie kryją radości z powodu nagrywania nowego sezonu „Rancza„, który będzie liczył sześć odcinków — premiera jest zaplanowana na grudzień 2026 r. Niedawno Donald Tusk miał okazję pojawić się na planie produkcji, a także spotkać się z Cezarym Żakiem i Arturem Barcisiem. Niektórzy internauci zarzucili twórcom mieszanie kultowego serialu z polityką, na co gorzko zareagował reżyser Wojciech Adamczyk. „Przestańcie, proszę, myśleć w kategoriach sympatii politycznych o dziele sztuki filmowej” — napisał na Facebooku.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoEkspertka o wizycie Donalda Tuska na planie „Rancza”. Zauważa ryzyko: cienka granica
W rozmowie z Plejadą Marta Rodzik ocenia obecność szefa rządu na planie produkcji. Ekspertka zauważa nawiązania w serialu do świata politycznego.
Obecność Donalda Tuska na planie „Rancza” jest przede wszystkim bardzo mocnym komunikacyjnie gestem, niezależnie od tego, czy wizyta miała charakter polityczny. W przypadku osoby pełniącej funkcję premiera każde publiczne pojawienie się w określonym kontekście kulturowym zaczyna bowiem funkcjonować jako komunikat wizerunkowy
— Nawet jeśli nie padają żadne deklaracje polityczne, odbiorcy dopisują znaczenia do samego obrazu. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z wyjątkowo ciekawym kontekstem. „Ranczo” od początku było produkcją, która komentowała polską rzeczywistość, a polityka stanowiła jeden z jej najważniejszych elementów satyry — stwierdza.
To nie jest więc serial całkowicie apolityczny, który nagle został wykorzystany do politycznej promocji. Przeciwnie, polityka jest częścią jego DNA. Nowa odsłona również ma rozwijać polityczne wątki, dlatego obecność urzędującego premiera na planie siłą rzeczy może uruchamiać skojarzenia z samym serialem
– mówi. Przypomnijmy, że w nowym sezonie „Rancza” postać grana przez Cezarego Żaka ma zostać prezydentem, natomiast Artura Barcisia – premierem.
— Z punktu widzenia pana premiera Donalda Tuska można tę wizytę ocenić jako ruch raczej korzystny wizerunkowo. Premier pojawia się w przestrzeni lekkiej, nostalgicznej i bliskiej emocjonalnie dużej części społeczeństwa. „Ranczo” nie jest przecież programem politycznym, lecz produkcją kojarzoną z humorem, wspólnotowością i pewnym sentymentem do polskiej prowincji. Taki kontekst pozwala politykowi pokazać bardziej ludzką, mniej oficjalną twarz. To szczególnie istotne w przypadku osoby, której wizerunek na co dzień jest bardzo silnie związany z konfliktem politycznym — kontynuuje.
Marta Rodzik zauważa, skąd mogły się pojawić głosy o upolitycznieniu serialu. — Jednocześnie jest tu pewne ryzyko. Tusk jest politykiem na tyle silnie spolaryzowanym, że dla części odbiorców jego pojawienie się w jakiejkolwiek popularnej przestrzeni medialnej będzie automatycznie interpretowane jako próba wykorzystania jej do promocji politycznej — dodaje.
Właśnie dlatego zarzuty o „upolitycznianie” produkcji były w pewnym sensie przewidywalne. Nie oznacza to jednak, że sama wizyta jest dowodem na stronniczość „Rancza”. Do takiego wniosku potrzebowalibyśmy znacznie więcej niż jednego spotkania na planie
— stwierdza. — Z perspektywy samego serialu sprawa jest jeszcze ciekawsza. „Ranczo” ma ogromny kapitał nostalgiczny i przez lata zbudowało markę produkcji, która potrafiła śmiać się z polityków właściwie niezależnie od ich barw — mówi.
Dlatego największym zagrożeniem dla marki nie jest samo pojawienie się premiera Tuska, ale sytuacja, w której widzowie zaczną mieć poczucie, że serial przestał być satyrą obserwującą politykę z dystansu, a stał się narzędziem bieżącego sporu politycznego
— To bardzo cienka granica. „Ranczo” może zapraszać polityków, komentować rzeczywistość i pozostawać satyryczne, o ile zachowa swój najważniejszy atut: zdolność śmiania się ze wszystkich. Widzowie są znacznie bardziej wyczuleni na to, komu autorzy serialu „kibicują”, niż na samą obecność polityków — podkreśla.

Na koniec Marta Rodzik stwierdza, że Donald Tusk może zyskać wiele, pojawiając się na planie „Rancza”. Z perspektywy twórców sytuacja wygląda jednak odwrotnie. — Dlatego powiedziałabym, że wizerunkowo pan premier Tusk na tej wizycie może więcej zyskać niż stracić. Dla premiera jest to okazja do ocieplenia wizerunku i wejścia w przestrzeń popkultury, w której nie musi występować jako polityk — ocenia.
Dla „Rancza” natomiast jest to potencjalnie bardziej ryzykowne, ponieważ serial ma własną, bardzo silną markę i widzowie będą pilnowali, czy nadal pozostaje on przede wszystkim „Ranczem”, a nie komentarzem do aktualnej polityki
— Co istotne, nie wyciągałabym jednak z samego zdjęcia czy wizyty wniosku o politycznej stronniczości produkcji. To byłoby zbyt daleko idące. O rzeczywistym kierunku wizerunkowym nowej serii zdecyduje dopiero jej treść i sposób przedstawiania poszczególnych środowisk politycznych, rozłożenie akcentów i to, czy twórcy zachowają charakterystyczny dla „Rancza” dystans. Sam fakt, że premier odwiedził plan, jest raczej ciekawym wydarzeniem medialnym niż dowodem na zmianę ideowego charakteru serialu — podsumowuje.

Donald Tusk, Cezary Żak, Artur Barciś
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.