Polska ogranicza ruch bezwizowy dla obywateli Kolumbii, Gruzji i Wenezueli, wskazując na nielegalny pobyt, pracę, rozwój szarej strefy oraz przypadki wyzysku i handlu ludźmi.
Nowe przepisy mogą szczególnie odczuć małe i średnie firmy, które już mierzą się z niedoborem pracowników oraz długimi procedurami wizowymi i legalizacyjnymi.
Znaczenie cudzoziemców dla polskiej gospodarki szybko rośnie – według raportu „Migracja w Polsce” ich wkład w PKB zwiększył się w ciągu roku z 200 do 416 mld zł.
Resort pracy ograniczył ruch bezwizowy dla trzech państw – Kolumbii, Gruzji i Wenezueli, tłumacząc, że w odniesieniu do obywateli tych krajów ruch bezwizowy jest w systemowy sposób wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem.
Co to oznacza w praktyce? „Według doniesień służb kontrolnych cudzoziemcy z wymienionych państw przekraczają granicę zewnętrzną UE w innym państwie członkowskim, często podając się za turystów, a następnie bez przeszkód przemieszczają się do Polski, gdzie podejmują pracę w zgodzie z polskim prawem krajowym (na podstawie odpowiedniego zezwolenia) i legalizują swój pobyt przed organami krajowymi” – podano w Ocenie Skutków Regulacji do Rozporządzenia wprowadzającego zakaz ruchu bezwizowego dla obywateli trzech państw.
To skutkuje „wysoką skalą nielegalnego pobytu i nielegalnego powierzenia pracy, rozwojem szarej strefy, destabilizacją rynku pracy oraz wzrostem liczby przypadków wyzysku i handlu ludźmi”.
Nikt z zapytanych przez nas ekspertów nie neguje, że wymienione skutki się nie zdarzają. Wskazują jednak, że rozwiązania sytuacji poszukano nie tam, gdzie trzeba.
Obywatele Kolumbii, Gruzji i Wenezueli w Polsce. Dlaczego resort ogranicza ruch bezwizowy?
Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego dowiadujemy się, że w lutym tego roku 21 417 obywateli Gruzji i 19 368 obywateli Kolumbii wykonywało pracę w Polsce.
W przypadku obywateli Wenezueli również zauważane jest narastające zjawisko migracji zarobkowej. Według statystyk podanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w 2025 roku wydano 1331 dokumentów legalizujących ich pracę, podczas gdy w 2023 roku wydano tylko 432 takich dokumentów.
„Łącznie w okresie 2023–2025 liczba dokumentów legalizujących pracę zwiększyła się ponad trzykrotnie. Choć wartości bezwzględne pozostają niższe niż w przypadku Kolumbii czy Gruzji, tempo wzrostu wskazuje na wyraźny trend, który w perspektywie krótkoterminowej może ulec dalszemu przyspieszeniu” – czytamy w Ocenie Skutków Regulacji do Rozporządzenia wprowadzającego zakaz ruchu bezwizowego dla obywateli trzech państw.
I dalej podano, że na tle innych państw objętych ruchem bezwizowym wjazd na terytorium Polski obywateli Wenezueli – podobnie jak obywateli Gruzji i Kolumbii – wiąże się z podwyższonym ryzykiem nadużyć, wysokim odsetkiem naruszeń przepisów dotyczących powierzania pracy i pobytu oraz rosnącą liczbą decyzji powrotnych.
„Ryzyko to jest wyraźnie wyższe niż w przypadku większości państw, których obywatele korzystają z ruchu bezwizowego i jednocześnie wykonują pracę w Polsce zgodnie z przepisami” – podano.
Stąd zdecydowano o ograniczeniu ruchu dla obywateli tych państw. Jednocześnie w rubryce poświęconej skutkom dla sektora dużych przedsiębiorstw stwierdzono, że wpływ rozporządzenia nie będzie duży, ponieważ firmy te „mają wystarczające zasoby, by dostosować się do konieczności dłuższego oczekiwania na uzyskanie wizy przez cudzoziemca”.
Natomiast w przypadku sektora MŚP oczekiwanie na przyznanie wizy może powodować spadek liczby cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce oraz spadek liczby podmiotów, które będą chciały powierzyć im pracę.

Cudzoziemcy dają gospodarce 416 mld zł Fot. Riccio da favola / Shutterstock
Czy polski system wizowy jest przygotowany na dodatkowe obowiązki?
Zdaniem Nadii Winiarskiej, wicedyrektorki Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan, w OSR nie odpowiedziano na bardzo istotne pytanie: czy polski system wizowy jest przygotowany na przejęcie dodatkowego obciążenia.
– Jeżeli tego nie zapewnimy, konsekwencją regulacji może być nie tyle skuteczniejsze zarządzanie migracją, ile przede wszystkim wydłużenie procesu legalnego zatrudnienia cudzoziemców – komentuje nasza rozmówczyni.
Zwraca uwagę na fakt, że pracodawcy od lat sygnalizują, że problemem jest nie sam obowiązek wizowy, ale przewidywalność i czas trwania całej procedury. Przez długie oczekiwania pracodawcy nie są w stanie przewidzieć, kiedy pracownik faktycznie będzie mógł rozpocząć pracę.
– Oczekiwalibyśmy więc przede wszystkim zwiększenia zasobów kadrowych i organizacyjnych konsulatów, usprawnienia procedur oraz większej przewidywalności procesu. Warto również rozważyć rozwiązania alternatywne, takie jak zacieśnienie współpracy międzynarodowej i wymiana informacji między państwami, które pozwalałyby lepiej weryfikować cudzoziemców bez automatycznego zwiększania obciążeń systemu wizowego – komentuje Nadia Winiarska.
Jeśli chcemy walczyć z nielegalnym zatrudnieniem, należy usprawnić procedury legalizacji oraz kontroli
Rocio Flores Torres, przewodnicząca Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce komentuje, że powody, jakie przedstawia resort pracy, czyli informacje o nielegalnym zatrudnieniu i wyzysku, stają się uzasadnieniem dla ograniczania dostępu do rynku pracy ze względu na obywatelstwo, podczas gdy ich rzeczywiste przyczyny nadal nie są skutecznie rozwiązywane.
– Osoba może legalnie przyjechać do Polski, znaleźć pracodawcę i rozpocząć wymagane procedury, a mimo to przez wiele miesięcy czekać na ich rozpatrzenie przez państwo. Jednocześnie nadal obserwujemy problemy związane z działalnością agencji zatrudnienia, pośredników i pracodawców, bez wystarczająco skutecznej kontroli całego systemu zatrudnienia. Ograniczenie tego, kto może pracować, nie zastąpi konieczności sprawdzania i kontrolowania, gdzie i w jaki sposób faktycznie dochodzi do nieprawidłowości – mówi nam Rocio Flores Torres.
– Jeśli rzeczywiście chcemy walczyć z nielegalnym zatrudnieniem i wyzyskiem, należy usprawnić procedury legalizacji oraz skutecznie kontrolować agencje, pośredników i pracodawców, zamiast przerzucać konsekwencje przede wszystkim na pracowników – dodaje przewodnicza Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce.
Zapytany przez nas dyrektor sprzedaży z Folgi Jakub Tomczak mówi również o problemie zbiorowej odpowiedzialności, w miejscu naprawy procedur legalizujących pobyty.
– Ważne jest egzekwowanie prawa tam, gdzie jest łamane, zamiast zbiorowej odpowiedzialności całej branży. Państwo ma do tego narzędzia: rejestr agencji z wpisem w KRAZ, kontrole PIP, sankcje za zatrudnianie na czarno. Skuteczne ich użycie eliminuje patologię celniej niż odcięcie legalnego kanału, z którego korzystają uczciwi pracodawcy – a im większa część zatrudnienia przechodzi przez ten kanał, tym mniej dzieje się poza radarem państwa. Regulacje, które ten kanał zwężają spychają część rynku w szarą strefę i przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego – komentuje.
Znaczenie obcokrajowców dla polskiej gospodarki rośnie
Nie bez znaczenia w tym rozrachunku są informacje o tym, w jaki sposób nowe przepisy wpłyną na polską gospodarkę i rynek pracy. W OSR, jak wspominaliśmy, mowa jedynie o wydłużonym oczekiwaniu na pracownika w przypadku MŚP. Podczas gdy duże przedsiębiorstwa mają w zasadzie nie odczuć zmian.
Jednak jak wynika z raportu „Migracja w Polsce”, w ciągu roku znaczenie cudzoziemców dla polskiej gospodarki wyraźnie wzrosło. Ich udział w tworzeniu PKB zwiększył się z 200 do 416 mld zł, co oznacza wzrost z 5,1 proc. do 10,7 proc.
„Cudzoziemcy stabilizują podaż pracy i odmładzają rynek, równoważąc spadek liczby Polaków opłacających składki w ZUS. Na koniec 2024 roku prawie 1,2 mln cudzoziemców płaciło składki emerytalne ZUS. Uwzględniając osoby nieobjęte ubezpieczeniem emerytalnym w ZUS, można szacować, że cudzoziemcy stanowią 6–10% pracujących. Ponad połowa z nich ma poniżej 40 lat, co odmładza rynek pracy, poprawia relację osób pracujących do niepracujących, wspiera finanse publiczne i zwiększa konkurencyjność lokalnych firm” – czytamy w raporcie.
– Mówimy o kadrze, która dziś pracuje w branżach, które w dużej mierze napędzają polskie PKB. Nagłe odcięcie dopływu tych pracowników to ryzyko przestojów, wstrzymanych inwestycji, wyższych cen na półce, które ostatecznie zapłaci konsument. Zanim zamknie się ten kanał, trzeba policzyć, ile jego zamknięcie kosztuje gospodarkę. Przy decyzji tej wagi państwo musi też zadbać o sprawność postępowań wizowych i legalizacyjnych. Dziś sprawdzeni pracownicy potrafią tygodniami czekać na dokumenty, a firmy płacą za to przestojami. To jest marnotrawstwo, na które przy takiej zmianie nie stać polskiej gospodarki – komentuje Jakub Tomczak.
Nadia Winiarska przekazała z kolei, że Polska konkuruje dziś o pracowników z innymi państwami UE. Dlatego też polityka migracyjna powinna łączyć bezpieczeństwo i szczelność systemu z interesem gospodarczym.
– Polska gospodarka mierzy się z trwałymi niedoborami pracowników, szczególnie w części zawodów deficytowych, m.in. w produkcji, logistyce, transporcie, budownictwie czy usługach. Cudzoziemcy są jednym ze sposobów uzupełniania tych braków, których polski rynek pracy nie zawsze jest w stanie zaspokoić własnymi zasobami. Dlatego ograniczenie możliwości legalnego i przewidywalnego pozyskiwania pracowników z konkretnych państw może oznaczać dla części przedsiębiorstw realne problemy kadrowe – podkreśla Winiarska.



