Torres miał dziś wrócić z urlopu i rozpocząć przygotowania z Barceloną. Tak się jednak nie stało. Jak informuje kataloński „Sport”, zawodnik zadzwonił wieczorem do Flicka i przekazał mu, że nie zamierza pojawić się na treningu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

„Nie przyjeżdżam na zajęcia, jutro mnie nie będzie na treningu” — miał powiedzieć Hiszpan. Torres miał jednocześnie jasno zaznaczyć, że nie zamierza trenować z Barceloną także w kolejnych dniach, nawet jeśli jego transfer do PSG nie zostanie sfinalizowany natychmiast.

Ferran Torres może trafić do Paris Saint-Germain

Wydaje się zatem, że odejście 26-latka z katalońskiego klubu jest już bardzo blisko. Według hiszpańskich mediów Torres wcześniej uzgodnił warunki wieloletniego kontraktu z PSG. Na decyzję zawodnika duży wpływ miał mieć Luis Enrique, który bezpośrednio kontaktował się z Hiszpanem i przekonał go do projektu paryskiego klubu.

Negocjacje Barcelony z PSG trwają od kilku dni i są już na finiszu. Paryżanie mają zapłacić za Torresa 50 mln euro, a kolejne 5 mln może trafić na konto katalońskiego klubu w ramach bonusów. Oficjalne potwierdzenie transferu może nastąpić jeszcze w środę.

Torres ma już czekać na sygnał z Paryża, aby przejść badania medyczne. Barcelona dała mu zgodę na nieobecność podczas środowego treningu, a Flick za to nie zamierza robić z całej sytuacji większego problemu. W środę do zajęć Barcelony wrócili natomiast inni mistrzowie świata: Lamine Yamal, Dani Olmo, Pedri i Pau Cubarsí.

Katalończycy muszą już jednocześnie myśleć o następcy Torresa. Ich głównym celem jest Julian Alvarez z Atletico Madryt. Argentyńczyk również ma naciskać na swój obecny klub, aby umożliwił mu transfer do Barcelony.