W środę o godz. 14.30 samolot z drużyną Lecha Poznań miał wystartować z lotniska Poznań-Ławica w kierunku Vagar Airport w Torshavn.
„Kolejorz” rozegra w czwartek wieczorem (godz. 19.30 polskiego czasu) rewanżowy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy z KI Klaksvik. Jednak na lotnisku poznańska drużyna napotkała poważne problemy.
Już wcześniej klub informował, że „nad portem lotniczym Vagar jest duża mgła i możliwy jest scenariusz, że lot zostanie przeniesiony na czwartkowy poranek”.
Tak też ostatecznie się stało. Po godz. 17 Lech wydał komunikat, że uda się na Wyspy Owcze dopiero w dniu meczu! Planowany wylot o godz. 8 rano.
ZOBACZ WIDEO: Fredi Bobic: Dzwoni do mnie znajomy: przeczytaj „New York Timesa”! Piszą o Ekstraklasie!
– Kontaktujemy się z UEFA, żeby sprawdzić, jakie będą konsekwencje. Może przesuną mecz o jeden dzień, jeśli polecimy jutro. Szukamy rozwiązań – komentował trener Lecha Niels Frederiksen prosto z lotniska.
Na razie jednak data (i godzina) rozpoczęcia meczu z KI Klaksvik pozostaje bez zmian. Czwartek, godz. 19.30 (polskiego czasu).
Wariant awaryjny zakłada przesunięcie spotkania na piątek, a nawet sobotę. Dodajmy, że w przypadku „Kolejorza” nie ma to większego znaczenia, gdyż w weekend i tak nie rozegra meczu ligowego – potyczka z Wisłą Płock została już wcześniej przełożona.
Przypomnijmy, że w Poznaniu Lech wygrał 1:0 i na Wyspy Owcze uda się, by obronić zaliczkę.