– To decyzja sztabu. Czeka nas długa podróż, ponad 3 tys. km. Sam lot trwa nieco ponad trzy godziny, a czas jego trwania jest uzależniony również od warunków pogodowych – powiedział Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji i relacji z otoczeniem poznańskiego klubu.

Podróż lotnicza na Wyspy Owcze też bywa problematyczna. – To rejon, w którym bardzo mocno wieje, do lądowania podchodzi się ze wzgórza i piloci muszą mieć specjalne uprawnienia. Podobnej sytuacji doświadczyliśmy przy okazji wyprawy na Gibraltar na mecz z Lincoln Red Imps – dodał.

Lechici zrezygnowali z odbywania oficjalnego treningu na stadionie w Thorshavn – nawet kosztem tego, że nie zapoznają się ze sztuczną murawą, która tam jest. – Z lotniska do Klaksvik jedzie się godzinę, a drugą godzinę trzeba jeszcze doliczyć na podróż do Thorshavn. Trener zdecydował, że przy tak długiej trasie nie ma sensu organizowania zajęć na miejscu – zaznaczył Henszel.

Dlaczego zatem mistrz Polski nie stacjonuje w Thorshavn, czyli stolicy kraju, gdzie w czwartek rozegra mecz? – Chodzi o utrudnioną dostępność miejsc w hotelach. Baza nie jest tam aż tak bardzo rozbudowana. W Thorshavn nie mieliśmy możliwości załatwienia noclegu, z kolei mecz musi się tam odbyć, bo policja zakwalifikowała go jako imprezę podwyższonego ryzyka – wyjaśnił.

Co ciekawe, KI Klaksvik zagra z Lechem w stolicy, zaś na stadionie rywala mistrza Polski wystąpi NSI Runavik, który rozegra rewanż w eliminacjach Ligi Konferencji Europy z FC Lugano.

– Tak jest właśnie z powodu zakwalifikowania naszego spotkania jako imprezy podwyższonego ryzyka. W Thorshavn infrastruktura jest bardziej przystosowana do organizacji takich meczów – przyznał Henszel.

Rewanżowy mecz III rundy eliminacyjnej Ligi Europy KI Klaksvik – Lech Poznań odbędzie się w czwartek o godz. 19.30. Transmisja w TVP 2 i WP Pilot. Relacja tekstowa na WP SportoweFakty.

W pierwszym spotkaniu „Kolejorz” zwyciężył 1:0 po golu Yannicka Agnero.

ZOBACZ WIDEO: Fredi Bobić: Za dużo rozmawiamy o pieniądzach. Ale coś
tam jeszcze wydamy