Tarczyński Arena Wrocław otworzyła dla mediów miejsca na co dzień niedostępne, m.in. centrum dowodzenia i płytę boiskaBezpieczeństwo kibiców zaczyna się od wielodniowej analizy, a monitoring obejmuje cały obiekt już na długo przed meczemGroundsmani dbają o stan murawy, którą traktują jak żywy organizm, opierając się na technologii i codziennej pracyStadion jest miejscem wielu wydarzeń, nie tylko sportowych, i pozostaje rentowny dzięki własnej działalnościObiekt pracuje przez 365 dni w roku, a jego organizacja i zarządzanie są powodem do dumy dla gospodarzy
Pierwszym przystankiem było centrum dowodzenia, w dniu meczu mózgu całego stadionu. Uczestnicy zobaczyli, jak wygląda monitoring obiektu „od bramy do bramy”, na czym polega współpraca policji, straży i ratownictwa medycznego przy jednym stole oraz dlaczego część decyzji zapada na podstawie prognozy pogody sprawdzanej co do minuty.

Partner Strefa Miast
Tarczyński Arena Wrocław otworzyła dla mediów miejsca na co dzień niedostępne dla kibiców: m.in. centrum dowodzenia i płytę boiska.
— Wielu kibiców myśli, że kwestia zadbania o ich bezpieczeństwo na meczu zaczyna się od kołowrotów na stadionie. W rzeczywistości zaczyna się wiele dni wcześniej, od analizy, kto przyjeżdża, ilu kibiców będzie, jak się przemieszczają. W dniu meczu ten pokój widzi więcej niż ktokolwiek na trybunie. My patrzymy na wszystko, żeby kibice mogli patrzeć tylko na boisko — podkreśliła Anna Wertepna, szefowa bezpieczeństwa Tarczyński Areny Wrocław.
Z centrum dowodzenia grupa przeszła na płytę boiska — miejsce, w którym kilka dni później staną gwiazdy Manchesteru i Milanu. Groundsmani opowiedzieli o czynnikach, które na co dzień pracują na idealny „dywan”, kwestiach nawodnienia, wentylacji, czujnikach. Wyjaśnili też, że decyzja o koszeniu murawy zależy nie tylko od kalendarza, ale od konkretnych danych i parametrów.
— Dla nas to nie jest „tylko trawa”. To żywy organizm, który reaguje na światło, wilgoć, temperaturę i na to, ilu piłkarzy po nim biegało. Mamy technologię i dane, ale i tak najważniejsze są oczy i ręce, które codziennie tu są. Murawa światowej klasy to nie łut szczęścia, to codzienna, mrówcza robota — mówili groundsmani Tarczyński Areny Wrocław — Bogdan Dyguła i Łukasz Paluchiewicz.

Partner Strefa Miast
Trasę zamknęła wizyta w Muzeum Śląska Wrocław, gdzie kontrast dawnych drewnianych ławek z dzisiejszym, nowoczesnym obiektem domknął opowieść całego dnia.
Trasę zamknęła wizyta w Muzeum Śląska Wrocław, gdzie kontrast dawnych drewnianych ławek z dzisiejszym, nowoczesnym obiektem domknął opowieść całego dnia: ta sama pasja i to samo miasto, tylko oprawa dojrzała do światowego formatu. Gospodarze podkreślali przy tym, że stadion dawno przestał być „tylko piłką” .Odbywają się tu koncerty, konferencje oraz wydarzenia biznesowe, a obiekt utrzymuje się z własnej działalności i pozostaje rentowny.
— Wielki mecz trwa 90 minut. Przygotowanie do niego całe tygodnie. Chcieliśmy pokazać to, czego nie widać z trybun: że za każdym wielkim wieczorem stoją konkretni ludzie i codzienna, niewidoczna praca. Ten stadion utrzymuje się z tego, co sam wypracuje, a pracuje przez 365 dni w roku i to jest nasz największy powód do dumy — powiedział Marcin Przychodny, prezes Zarządu Stadion Wrocław Sp. z o.o.
Tarczyński Arena Wrocław to jeden z najnowocześniejszych obiektów widowiskowo-sportowych w tej części Europy, przygotowany do organizacji największych wydarzeń: od meczów międzynarodowych, przez gale bokserskie, koncerty, aż po konferencje i wydarzenia biznesowe. Stadion działa przez cały rok i utrzymuje się z własnej działalności operacyjnej, stawiając bezpieczeństwo kibiców i gości jako priorytet na każdym etapie.