GKS Katowice musiał odrabiać straty po wyjazdowej porażce 0:2. Środowe zwycięstwo 2:1 na Arenie Katowice oznacza jednak definitywne odpadnięcie podopiecznych Rafała Góraka z dalszej rywalizacji w dwumeczu. Z racji gry na etapie trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji, Katowiczanie nie mają żadnej „poduszki bezpieczeństwa” w postaci spadku do niższych pucharów. Polska oficjalnie traci pierwszego z pięciu tegorocznych reprezentantów w Europie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoZwycięstwo na otarcie łez. Ile zyskała Polska?

Odpadnięcie w trzeciej rundzie eliminacji to cios dla budowania polskiego współczynnika. Za zwycięstwo 2:1 GKS dorzucił do krajowego rankingu 0,200 punktu (jeden punkt za wygraną w eliminacjach podzielony przez pięć startujących w tym sezonie polskich drużyn).

W efekcie dorobek Polski wynosi obecnie 43,725 pkt. Utrzymujemy 11. miejsce, które gwarantuje mistrzowi kraju start od 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Jednak utrata jednego zespołu tak wcześnie, mocno ogranicza nasze pole manewru w kontekście całego sezonu i punktowania w fazach grupowych.

Czesi uciekają, a Dania pręży muskuły

Naszym nadrzędnym celem pozostawała pogoń za zajmującymi 10. lokatę Czechami. Nasi południowi sąsiedzi mają jednak zagwarantowany udział co najmniej trzech ekip w fazach grupowych (Slavia, Sparta i Viktoria Pilzno), co daje im ogromny handicap.

Co gorsza, brak awansu GKS-u potęguje zagrożenie płynące z tyłu. Uwagę należy zwrócić na 13. w zestawieniu Danię, która ma ogromny potencjał do punktowania. W środę Duńczycy wzmocnili swoją pozycję. FC Kopenhaga rozbiła węgierski Debreczyn aż 5:1 i pewnie awansowała do czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji, pokazując wielką siłę i dokładając cenną zdobycz do swojego narodowego współczynnika. Duńczycy nadal mają więc w grze komplet ze swoich czterech drużyn walczących w Europie.

Czwartkowy test ostateczny. Raków i Górnik na krawędzi

Wypadnięcie GKS-u Katowice z europejskiej układanki sprawia, że ciężar walki o ranking UEFA spada teraz całkowicie na barki pozostałej czwórki. Czwartkowy wieczór będzie dla Polski niezwykle ważnym dniem, bo ryzykujemy utratę kolejnych dwóch zespołów. O ile Lech Poznań i Jagiellonia Białystok po pierwszych wygranych meczach mają sytuację we własnych rękach, o tyle dwie inne ekipy stoją nad przepaścią.

Górnik Zabrze po domowej porażce 0:1 musi szukać niespodzianki na wyjeździe z Ferencvarosem. Z kolei Raków Częstochowa, od którego dyspozycji w dużej mierze miał zależeć nasz pościg za Czechami, zagra trudny wyjazdowy mecz z Hammarby po rozczarowującym, domowym remisie 0:0. Jeśli w czwartek wieczorem obaj pucharowicze pożegnają się z rozgrywkami, nasza strategia z ataku zmieni się w rozpaczliwą obronę.