– Dzisiaj dokonuje się rzecz wyjątkowa i pełen przełom, który rozpoczął się pewnie w fazie formalnej, biurokratycznej, pewnej fazie marzeń niezrealizowanej, jak wspominał pan premier, w roku 2013-14. Realnych kształtów nabrał w lipcu 2021 r. – i to wówczas stworzono, drodzy państwo, ten projekt [Miecznik – red.], który wychodzi daleko poza horyzont morski, choć to jest dzisiaj najważniejsze, że Okręt Rzeczypospolitej Polskiej «Wicher» jest tak wielkim wzmocnieniem i będzie w kolejnych latach tak wielkim wzmocnieniem dla polskiej MW – przemawiał Karol Nawrocki do zebranych w Stoczni Wojennej (należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej) w Gdyni.
Wskazał, że nowa fregata to „uniwersalna platforma bojowa”. – Ma ogromne możliwości w odniesieniu do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, najnowocześniejsze technologie radiolokacyjne. I wprawdzie stworzona jest do tego, żeby oddziaływać na morzu, to gwarantuje także bezpieczeństwo w powietrzu i na lądzie – wymieniał.
Przyznał, że projekt Miecznik „udało się stworzyć przy mocnym budżecie, który jest wyznacznikiem na kolejne lata, dekady”. Zwrócił się też do obecnego na miejscu Donalda Tuska w sprawie pieniędzy, które przeznaczane są na cele militarne RP.
– Zawsze zachęcam pana premiera, abyśmy osiągnęli ten pułap 5 proc. [PKB – produktu krajowego brutto – przyp. red.] i dogonili naszych litewskich sojuszników w wydatkach na armię [władze Wilna w 2026 roku planują przeznaczyć na ten cel 5,38 proc. PKB – red.]. (…) Chciałem też zagwarantować kadrze oficerskiej – całej Marynarce Wojennej i naszym wspaniałym marynarzom – że jako zwierzchnik sił zbrojnych w kolejnych latach, niezależnie od tego, co przyniosą kolejne wybory parlamentarne, będę dbał o to, aby projekt Miecznik doszedł do swojego szczęśliwego końca i aby trzy wielozadaniowe fregaty strzegły polskiego morza – zapewniła głowa państwa.
Nie obyło się bez drobnych uszczypliwości. „Wie pan, o czym mówię”
Premier Tusk, który wziął udział w uroczystościach na Pomorzu, także wygłosił przemówienie. – Nie zawsze tak się zdarza — prawda, panie prezydencie? Żeby pan i ja równocześnie składali hołd Gdyni. Wie pan dobrze, o czym mówię – powiedział w kierunku prezydenta.
I kontynuował: My, dwaj Gdańszczanie, pełniący dość ważne urzędy w naszej ojczyźnie, z pełnym przekonaniem mówimy nie tylko te święte słowa: „Niech żyje Polska”, ale też: „Niech żyje Gdynia” – podkreślił w środę (12 sierpnia).