Analiza przeprowadzona przez wewnętrznych badaczy Komisji Europejskiej potwierdza to, o czym rolnicy spoza UE mówią od miesięcy: plan zakazujący obecności jakichkolwiek śladów niektórych z „najbardziej niebezpiecznych” pestycydów, zakazanych w UE ze względów zdrowotnych i środowiskowych, doprowadziłby do zmniejszenia podaży produktów i wzrostu ich cen.

W najgorszym, hipotetycznym scenariuszu — w którym producenci spoza UE nie dostosują się do przepisów — za kawę trzeba będzie zapłacić o 332 proc. więcej, a za owoce cytrusowe o 82 proc. więcej — podało Wspólne Centrum Badawcze w analizie opublikowanej we wtorek.

Import produktów rolnych do UE spadłby o 41 proc., a do tego hodowcy zwierząt też odczuliby wyższe koszty paszy.

Nawet w bardziej prawdopodobnych scenariuszach przewidzianych przez naukowców, w których producenci spoza UE dostosowują się w różnym stopniu, ceny konsumpcyjne by wzrosły, a import produktów rolnych do UE spadł. Chociaż z kolei pobudziłoby to produkcję krajową, a dokładne liczby zależałyby od gotowości producentów do dostosowania się.

Kawa, owoce cytrusowe i jagodowe mocno podrożeją, jeśli UE zaostrzy przepisy dotyczące pozostałości pestycydów na importowanych produktach spożywczych

monticello / Shutterstock

Kawa, owoce cytrusowe i jagodowe mocno podrożeją, jeśli UE zaostrzy przepisy dotyczące pozostałości pestycydów na importowanych produktach spożywczych

Wyniki badań stawiają Brukselę przed trudnym wyborem politycznym: albo powstrzymać rozgniewanych rolników przed wyjeżdżaniem traktorami na ulice, albo uderzyć w portfele konsumentów, którzy zaspokajają podstawowe potrzeby w sklepach spożywczych.

Proponowany zakaz, który stanowi część pakietu upraszczającego przepisy dotyczące bezpieczeństwa żywności i pasz, cieszy się popularnością wśród europejskich rolników dążących do wyrównania szans z zagranicznymi producentami — w końcu został on częściowo opracowany, by złagodzić ich gniew wywołany umową handlową UE z blokiem Mercosur, w skład którego wchodzą Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj. Aby uniknąć pozostawiania jakichkolwiek pozostałości pestycydów na owocach i warzywach, producenci musieliby zasadniczo zaprzestać stosowania danej substancji.

Jednak krytycy twierdzą, że to sprzeczne z globalnymi zasadami handlu, ponieważ w istocie narzuca to zagranicznym producentom przepisy UE, co znane jest jako klauzula lustrzana.

Wiele międzynarodowych grup producentów twierdzi, że proponowany zakaz wykracza poza istniejące środki ochrony zdrowia, mając na celu narzucenie uniwersalnego podejścia, ignorującego fakt, że plantatorzy na całym świecie borykają się z różnymi szkodnikami, warunkami klimatycznymi i warunkami uprawy.

— Mamy do wyboru owoce jagodowe dostępne przez cały rok — zdrowe, bezpieczne i po uczciwej cenie — albo ograniczoną produkcję po wysokiej cenie — mówi Amine Bennani, prezes Marokańskiego Stowarzyszenia Producentów Czerwonych Owoców.

To, co Bruksela nazywa „ujednoliceniem norm”, jak twierdzi w oświadczeniu przesłanym pocztą elektroniczną Bennani, w praktyce sprowadza się do „bariery handlowej”. Bennani skarży się również, że UE nigdy nie skonsultowała się ze stowarzyszeniem, mimo że przepisy będą miały wpływ na 250 tys. Marokańczyków pracujących w tym sektorze.

Obawy nie dotyczą wyłącznie marokańskich hodowców jagód. Południowoafrykańskie stowarzyszenie plantatorów owoców Hortgro oraz Południowoafrykański Związek Przemysłu Winogron Stołowych argumentowały, że eksport winogron z tego kraju ma kluczowe znaczenie dla utrzymania tysięcy osób pracujących w tym sektorze.

Podobne kwestie poruszyli również inni producenci, w tym kanadyjski sektor zbóż i roślin strączkowych, honduraski sektor eksportu melonów, brazylijski związek hodowców i rolników oraz kalifornijski sektor migdałów.

Komisja stwierdziła, że jej celem jest całkowite zapobieżenie ponownemu przedostawaniu się do UE najbardziej niebezpiecznych substancji (zakazanych do stosowania w Unii) w imporcie poprzez obniżenie dopuszczalnych poziomów pozostałości tych substancji do zera.

Zarówno Komisja, jak i światowi producenci są zgodni co do jednego: dopuszczalne poziomy pozostałości są już ustalone tak, aby zapewnić bezpieczne poziomy spożycia dla zdrowia ludzkiego. Krytycy twierdzą jednak, że władze wykonawcze UE chcą wyjść daleko poza istniejące zabezpieczenia zdrowia ludzkiego, dążąc do zablokowania nawet śladowych ilości substancji zakazanych ze względu na szersze zagrożenia dla zdrowia i środowiska.

„Bardzo wysokie standardy” bezpieczeństwa w Europie „muszą być odpowiednio kontrolowane” — powiedziała Elisabeth Werner, dyrektor generalna DG AGRI, podczas szczytu POLITICO Sustainable Futures Summit (ang. Szczytu Zrównoważonych Przyszłości) tuż przed premierą wniosku w zeszłym roku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dodatkową niepewność dla rolników budzi fakt, że Komisja nie określiła jeszcze, które zakazane pestycydy byłyby objęte tym środkiem. W badaniu JRC zidentyfikowano 18 substancji czynnych, które mogłyby podlegać zakazowi dotyczącemu pozostałości, co miałoby wpływ na 235 produktów i 86 krajów.

UE będzie podejmować te decyzje indywidualnie dla każdego przypadku, opierając się na ocenach skutków — mówi rzeczniczka Komisji Eva Hrncirova.

W oświadczeniu przesłanym pocztą elektroniczną Hrncirova nie odnosi się bezpośrednio do obaw dotyczących wyższych cen lub ograniczonej dostępności. Podkreśla jednak, że wszelkie działania „będą uwzględniać znaczenie zachowania bezpieczeństwa żywnościowego UE oraz ewentualne konsekwencje międzynarodowe”.

UE ma powody do obaw dotyczących konsekwencji międzynarodowych. Kilka krajów, w tym Australia, Kanada, Paragwaj i Stany Zjednoczone, zakwestionowało ten środek na forum Światowej Organizacji Handlu, podczas gdy Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Świeżych Produktów Spożywczych (IFPA) argumentuje, że istniejące globalne standardy bezpieczeństwa żywności już chronią konsumentów, jednocześnie ułatwiając handel.

Niektóre kraje UE popierają klauzule lustrzane jako sposób na zapewnienie większej sprawiedliwości europejskim rolnikom. Obawiają się oni, że umowy o wolnym handlu, takie jak ta z Mercosur, dopuszczają konkurencję z zagranicy, która nie podlega tym samym ograniczeniom. Szczególnie głośno wypowiada się Paryż, który już na początku tego roku wprowadził krajowe zakazy dotyczące produktów zawierających pozostałości niektórych pestycydów zabronionych w UE — ograniczając w ten sposób import niektórych odmian ziemniaków i awokado do kraju.

To tyle, jeśli chodzi o tosty z awokado.