Liga chce w rzeczywistości reprezentować inkluzję, życzliwość i wspólnotę. Kobiety i młode dziewczęta należą do ważnych grup docelowych WNBA. Liga chce dawać im kobiece wzorce i zapalać dziewczęta do koszykówki i sportu. Jednak coraz bardziej wciągana jest w polityczną wojnę kulturową.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoBrutalny faul wywołuje nowy konflikt

Najnowszym powodem kłótni jest faul w meczu Indiana Fever przeciwko Chicago Sky z weekendu.

Gwiazda Fever Sophie Cunningham (29 lat) skoczyła do dwutaktu. Zawodniczka Chicago DiJonai Carrington (28 lat) nadeszła od tyłu, uniosła ręce — ale nie trafiła piłki, tylko twarz i szyję Cunningham. Zawodniczka Indiany upadła na ziemię — potem doszło do szarpaniny.

Carrington została wyrzucona z boiska z powodu ostrego faulu. Ale czy taki był jej zamiar?

Cunningham była przekonana, że została celowo mocno uderzona. Jej trenerka Stephanie White (49-letnia) oceniła jednak tę sytuację inaczej. Faul był twardy, ale nie wierzy, że Carrington chciała celowo uderzyć Cunningham w szyję.

Tym samym spór wcale się nie zakończył. Krótko po swoim wyrzuceniu Carrington napisała na X: „White Privilege” i oznaczyła przy tym Indiana Fever. Zarzut był oczywisty: Czy kolor jej skóry odegrał rolę w tej decyzji?

Niedługo później usunęła wpis. Następnego dnia Carrington się wycofała. Wyjaśniła, że „w żadnym momencie” nie twierdziła, że ocena faulu wynikała z „white privilege”. Nie ujawniła, do czego w rzeczywistości odnosił się jej wpis.

Trenerka pod ostrzałem

Więcej krytyki niż wyrzucona z boiska Carrington otrzymała jednak trenerka Stephanie White. Znalazła się pod ogromną presją ze strony części własnych kibiców. Zarzucono jej, że swoją wypowiedzią (że faul nie był zamierzony) nie stanęła wystarczająco jasno w obronie swojej gwiazdy. Nagle do sprawy wmieszała się też polityka. Wicegubernator Indiany Micah Beckwith (44-letni, republikanin) zażądał jej zwolnienia.

Przed meczem przeciwko New York Liberty w nocy na środę White w końcu puściły nerwy. Zamiast zwykłej konferencji prasowej wygłosiła emocjonalną mowę: White mówiła o społeczności internetowej, która tworzy narracje, „których w ogóle nie ma”. Sama chce nadal kierować „z miłością, życzliwością, pokorą i uczciwością”.

Potem była jeszcze bardziej wyraźna: — Nienawiść, sianie paniki, podziały — wszystko to, co próbuje zawłaszczyć naszą ligę, nie zwycięży. Jesteśmy zjednoczeni, jesteśmy ze sobą połączeni. Nie damy się podzielić. Miłość zwycięży. Stoję za moimi zawodniczkami. Zawsze będę za nimi stać. Wszyscy inni mogą iść do diabła — powiedziała White.

Jednak właśnie część własnych fanów wygwizdała następnie White. Indiana wygrała mecz — sportowo jednak to był tylko margines.

Megagwiazda WNBA i zawodniczka Fever Caitlin Clark (24 lata) stanęła potem za swoją trenerką: — Zapewniłam ją, że wygramy mecz — dla niej. Uważam za okropne, że nasi fani wygwizdali ją przed meczem. Zrobiło mi się naprawdę niedobrze — powiedziała Clark.

Szalony spór

Afera o faul przychodzi w i tak już rozgrzanym momencie. Wybuchł bowiem spór o transpłciowe zawodniczki, który pokazuje, jak szalenie rozgrzewają się obecnie publiczne debaty w USA.

Już w lutym Sophie Cunningham powiedziała w wywiadzie dla ESPN, że chce chronić „młode dziewczęta” w szatniach i w sporcie i wypowiedziała się przeciwko temu, by „biologiczni mężczyźni” startowali w sporcie kobiecym. Przez miesiące wypowiedź ta otrzymywała stosunkowo niewielką uwagę, także dlatego, że WNBA dopiero w maju rozpoczęła nowy sezon. W lipcu nagle stała się sprawą polityczną. ESPN ponownie podjęło te wypowiedzi w portrecie o Sophie Cunningham. Posypały się protesty ze strony liberalnych fanów i zawodniczek. Jednocześnie stanęli za nią konserwatywni politycy. Również wiceprezydent USA JD Vance publicznie poparł Cunningham.

Sama Cunningham zapewniała następnie, że nie nienawidzi osób transpłciowych i chce właściwie tylko chronić młode dziewczęta. Ale debata była już zbyt duża — i została w nią wciągnięta.

Związek zawodniczek WNBA WNBPA ostrzegł następnie przed politycznym wykorzystywaniem tego tematu. Nienawiść, nadużycia i demonizacja ludzi wywołują tylko strach i podziały. Przesłanie związku: trudne dyskusje tak — ale zawodniczki nie chcą być wykorzystywane jako polityczne pionki.

Teraz dwóch mężczyzn chce do WNBA

Byli zawodnicy NBA Enes Kanter Freedom (34 lata) i Royce White (35 lat) ogłosili w zeszłym tygodniu, że chcą zgłosić się do draftu WNBA — z uzasadnieniem, że czasem czują się kobietami.

To nie jest poważna próba faktycznego grania w żeńskiej NBA. Akcja służy przede wszystkim politycznej prowokacji. White jest obecnie politycznie aktywny po stronie republikanów.

W centrum znajduje się luka w układzie zbiorowym WNBA. Mówi się tam w zasadzie: Tylko kobiety mogą grać w WNBA. Ale czym dokładnie jest „kobieta”?

Regulamin nie odpowiada jednoznacznie na kluczowe pytania: Czy liczy się płeć stwierdzona przy urodzeniu? Późniejsza korekta płci? Czy poziomy hormonów?

Nigdy jeszcze żadna zawodniczka otwarcie żyjąca jako transkobieta nie rozegrała meczu WNBA. Jedyną otwarcie niebinarną zawodniczką w historii ligi była Layshia Clarendon (35 lat, aktywna w latach 2013-2024).

Jest to zatem debata o temacie, którego w WNBA nigdy nie było — i który teraz jest wykorzystywany przez politykę jako piłka do gry.

WNBA staje się politycznym polem bitwy

Tu leży prawdziwy problem ligi: ze sportu robi się wojna kulturowa. Kwestie transpłciowości, zarzuty rasizmu, polityczne oświadczenia i gorące debaty w sieciach społecznościowych mieszają się w wybuchową mieszankę.

Konserwatywni politycy wykorzystują ten temat, liberalne głosy odpowiadają. Zawodniczki stają się politycznymi symbolami, trenerki są wygwizdywane — a koszykówka coraz bardziej schodzi na dalszy plan.

Przy tym WNBA chce w rzeczywistości reprezentować spójność, inkluzję i wspólnotę. Jednak obecnie liga sama grozi staniem się symbolem społecznego podziału w USA. I właśnie ci, do których WNBA chce dotrzeć — kobiety i młode dziewczęta — trafiają w sam środek wojny kulturowej, która jest już większa niż koszykówka.

Na szczęście dla WNBA uwaga amerykańskiej opinii sportowej powinna się wkrótce znów przesunąć: W nadchodzący weekend startuje preseason NFL. Wtedy wzrok Amerykanów znów skieruje się na najpopularniejszy sport w kraju. A kobiety z WNBA będą mogły znów skupić się na tym, co powinno być w centrum uwagi: graniu w koszykówkę.