Jeszcze przed startem półfinałowego hitu między Igą Świątek (8.) a Eliną Switoliną (9.) pojawiły się problemy. Nad Toronto nadeszły opady, które znacząco opóźniły początek meczu. Pierwotnie tenisistki miały rozpocząć o godz. 1 czasu polskiego, a finalnie stanęło na tym, że gra ruszyła dopiero ok. godz. 2.15.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tak czy inaczej, wszystko wskazywało na to, że będzie to emocjonujące starcie. W tym sezonie panie mierzyły się już dwukrotnie (ćwierćfinał Indian Wells i półfinał w Rzymie) i w obu tych spotkaniach lepsza była Ukrainka. Dlatego Polka, pokazująca się ostatnio ze świetnej strony, stała przed idealną okazją na rewanż.
To dlatego Iga Świątek wygrała. Zupełna nowość. I wybuch Darii Abramowicz
Kapitalny start Igi Świątek. A potem przełamanie za przełamanie. I ten finisz
Początek był nieco nerwowy, bo Świątek serwowała jako pierwsza, a mimo to zaczęła od stanu 15:40. Mimo to nie dała się przełamać, odrobiła straty, a następnie sama wygrała przy podaniu rywalki. W kolejnych dwóch gemach sytuacja się powtórzyła i szybko ujrzeliśmy rezultat 4:0 dla naszej rodaczki.
Na finiszu pierwszej partii doszło do wymiany przełamań. Jedno wpadło na konto Polki, a dwa zdobyła Switolina i wydawało się, że być może będzie jeszcze w stanie odrobić straty. Przy stanie 5:3 Świątek pokazała się jednak z bardzo dobrej strony i wygrała gema, a jednocześnie całego seta 6:3.
Co za powrót Eliny Switoliny. Zagrała jak z nut i rozbiła Igę Świątek
Tym samym była już bardzo blisko finału w Toronto. Warto wspomnieć, że pierwsza partia obfitowała w długie i wyrównane wymiany, dlatego tego samego można było spodziewać się w drugiej części tego pojedynku. Kluczowe było to, że w decydujących momentach to ósma rakieta świata prezentowała się lepiej.
Tak Świątek zamknęła pierwszego seta
Niestety w drugim secie sytuacja się zmieniła. Switolina znacząco podniosła poziom swojej gry, a Świątek zaczęła popełniać więcej błędów. Dziewiąta rakieta świata błyskawicznie zdobyła dwa przełamania i wyszła na prowadzenie 5:0. Polka była w stanie odpowiedzieć tylko jednym gemem i finalnie przegrała 1:6.
Thriller w środku nocy. Nie do wiary, jak walczyły Świątek i Switolina
Wszystko miało więc rozstrzygnąć się w decydującej partii. Początek wreszcie nie był koncertem ani jednej, ani drugiej zawodniczki i zobaczyliśmy bardzo zaciętą grę z obu stron. Po czterech gemach było 2:2 i wciąż wszystko mogło się wydarzyć. Jako pierwsza przełamała jednak Ukrainka i sytuacja się skomplikowała.
Świątek mimo tarapatów wzięła sprawy w swoje ręce i odpowiedziała w taki sam sposób, a po chwili dołożyła gema przy swoim serwisie i z 2:3 zrobiło się 4:3. Momentum wyraźnie było po stronie Polki, bo raz jeszcze udało jej się przełamać Switolinę. I to do zera! Od stanu 5:3 nasza rodaczka nie potrzebowała już zbyt wiele czasu, bo domknęła mecz 6:3, 1:6, 6:3.
Oto co czeka Igę Świątek w finale w Toronto. Będzie absolutny hit
Wynik ten oznacza, że to Świątek zagra w finale kanadyjskiego „tysięcznika”. Niedługo po zakończeniu jej spotkania odbył się drugi półfinał, a w nim Jelena Rybakina pokonała Coco Gauff 5:7, 6:2, 6:2. I to ona będzie rywalką naszej rodaczki w decydującym starciu. Emocji na najwyższym tenisowym poziomie na pewno nie zabraknie.
Ponadto nasza rodaczka za awans do finału zarobi 564 tys. 920 dol., czyli ok. 2 mln 144 tys. zł. Istotne jest również to, że ta wygrana zapewnia jej awans na siódme miejsce w rankingu WTA. Polka już teraz wyprzedza Lindę Noskovą, a jeśli wygra cały turniej, zamelduje się na piątym miejscu, przed Karoliną Muchovą i Mirrą Andriejewą.