W czwartek 13 sierpnia o godz. 20:30 Jagiellonia Białystok zagra na wyjeździe z Rangers FC rewanżowy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy. Po jej zwycięstwie w Polsce (2:1) szanse na niespodziewany awans znacznie wzrosły.

Bohaterem pierwszego spotkania był Kajetan Szmyt, który dał się mocno we znaki piłkarzom szkockiego zespołu i przede wszystkim zdobył dwie bramki. – Fajnie, że udało się tak zadebiutować mi w europejskich pucharach – skomentował tuż po ostatnim gwizdku sędziego, a radości z tamtego występu nie kryje również w rozmowie z naszym portalem.

ZOBACZ WIDEO: Fredi Bobić: Za dużo rozmawiamy o pieniądzach. Ale coś
tam jeszcze wydamy

Kuba Cimoszko, dziennikarz WP SportoweFakty: Czy występ przeciwko Rangers był najlepszym meczem w pana dotychczasowej karierze?

Kajetan Szmyt, pomocnik Jagiellonii Białystok: Ciężko to ocenić, ale na pewno był jednym z najlepszych. Pierwszy raz w karierze seniorskiej zdobyłem dwie bramki i szczerze mówiąc jestem po prostu szczęśliwy, że udało mi się tak zagrać. Jeszcze bardziej cieszy mnie jednak, że zagraliśmy dobrze jako drużyna i jesteśmy w dobrej sytuacji przed rewanżem.

Po losowaniu mówiło się, że Rangers są w kryzysie i szansa na niespodziankę ze strony Jagiellonii jest duża. Czuliście na boisku, że to taka drużyna z jakiej dużo jest tylko w nazwie?

Nie było żadnej tremy i też nie czuliśmy żadnej presji. Przed spotkaniem trener wpajał nam, że jesteśmy drużyną potrafiącą grać z dużymi klubami i wydaje mi się, że to potwierdziliśmy. Czuliśmy pewność siebie na boisku i to dało efekty w postaci wyniku. To jest najważniejsze, bo na tym zwycięstwie bardzo nam zależało przed wyjazdem do Szkocji.

Co będzie kluczowe w meczu rewanżowym? Scenariusz idealny to chyba ten, gdy otwieracie wynik spotkania…

Piłka jest taka, że można wygrać z każdym i mam nadzieję, że ten mecz też wygramy. W ostatnich miesiącach dość często pokazywaliśmy, że nawet jeśli stracimy gola to dalej jesteśmy w stanie grać swoje i potrafimy to odrobić. To też pokazuje siłę naszej drużyny i tego na co nas stać. Na razie jednak do awansu wciąż jest daleka droga, a pozytywny wynik z pierwszego meczu nic nie zmienia. My musimy całkowicie skupić się na swojej pracy i po prostu pojechać tam wykonać zadanie do końca.

Jako główną zaletę Rangers większość osób wskazuje rewanż na własnym stadionie przy wsparciu kilkudziesięciu tysięcy fanatycznych kibiców, z których słynie Ibrox Stadium w Glasgow.

Nie ma co się bać, a trzeba po postarać się zagrać tam na swoich warunkach. To oczywiście będzie trudne, bo zdajemy sobie sprawę z klasy rywala. Taras Romanczuk powiedział mi przed pierwszym meczem, że z takich meczów trzeba się tylko cieszyć i myślę, że właśnie taką radość z gry pokazaliśmy. Liczę, że tak samo będzie w rewanżu.

Czuje pan, że Liga Europy jest w zasięgu Jagiellonii?

Taką mam nadzieję! Dobrze wystartowaliśmy ku temu, lecz z drugiej strony to już się nie liczy: ważne nie jak zaczynasz, ale to jak kończysz. Wszyscy doskonale to wiemy. Dlatego też na razie chciałbym żebyśmy skończyli pozytywnie w Glasgow, a później czas pokaże na co nas stać.

Sezon zaczęliście wręcz idealnie, bo od trzech kolejnych zwycięstw. Domyślam się, że taka sytuacja dała wam dodatkowego „kopa” mentalnego.

Myślę, że takie rozpoczęcie sezonu wzięlibyśmy w ciemno jak pewnie każda drużyna. Wiadomo, że nie jest jeszcze idealnie w naszej grze i jest nad czym pracować. Taka sytuacja na pewno jednak daje nam pozytywny bodziec do dalszej pracy, bo nic tak nie napędza jak pozytywne efekty.

Pół roku temu przeniósł się pan z Zagłębia Lubin do Jagiellonii i raczej nie żałuje pan tamtej decyzji.

Na pewno! Czuję się świetnie w tej drużynie i w Białymstoku. Myślę, że na tamten moment to była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć i nie tylko jej nie żałuję, ale po prostu jestem szczęśliwy z tego ruchu.

Czyli kibice Jagi mogą być spokojni, że Rangers nie podkupią pana po tych golach im strzelonych?

Jeden dobry mecz dużo nie zmienia, więc raczej nie powinni mieć obaw. Poza tym tak jak wspomniałem: ja naprawdę jestem tu szczęśliwy i póki co skupiam się na tym żeby dalej pracować i rozwijać się. Oczywiście jak będę trzymał dobrą formę przez dłuższy okres czasu to może wtedy pomyślimy o kolejnym kroku, ale na razie jestem tutaj i chcę realizować kolejne cele z tą drużyną.