Osobiste Konta Inwestycyjne będą sukcesem, o ile uda się z nimi dotrzeć pod strzechy, czyli do przeciętnych mieszkańców tzw. Polski powiatowej i gminnej – ocenił dr Kamil Gemra z SGH. Zwrócił uwagę, że aby tak się stało potrzebna będzie odpowiednia edukacja finansowa.


Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI) mogą pozwolić na inwestowanie do 100 tys. zł bez tzw. podatku Belki – ocenił ekspert SGH dr Kamil Gemra.
Jego zdaniem największym wyzwaniem będzie przekonanie do korzystania z nowych kont przeciętnych mieszkańców Polski powiatowej i gminnej, którzy dotychczas nie inwestowali na rynku kapitałowym.
Kluczowa ma być odpowiednia edukacja finansowa, ponieważ OKI mają ruszyć od stycznia 2027 r.

W czwartek prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Realizuje ona jeden z priorytetów obecnego rządu, czyli rozwój krajowego rynku kapitałowego.

Zgodnie z ustawą o OKI aktywa inwestycyjne denominowane w złotych (np. akcje i jednostki funduszy inwestycyjnych) będą zwolnione z tzw. podatku Belki do kwoty 100 tys. zł. Z kolei aktywa o charakterze oszczędnościowym (np. obligacje i lokaty) – do 25 tys. zł.


Nawet 100 tys. zł bez podatku Belki. Prezydent podpisał ustawę o OKI

Limit 25 tys. zł na oszczędności zawiera się w łącznym limicie 100 tys. zł (nie są one sumowane do 125 tys. zł). Od 2030 r. kwoty te będą podlegały corocznej waloryzacji o wskaźnik inflacji za pierwsze trzy kwartały poprzedniego roku w porównaniu z analogicznym okresem roku wcześniejszego. Kwoty będą zaokrąglane w dół do pełnych 100 zł.


Polska powiatowa będzie wyzwaniem dla Osobistych Kont Inwestycyjnych

Dr Kamil Gemra ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie uważa, iż OKI pozytywnie wpłyną na polski rynek kapitałowy.


Jednocześnie przestrzegam przed przedwczesną oceną funkcjonowania wpływu OKI po kilku miesiącach ich działania (mają ruszyć od stycznia 2027 r.). Trzeba dać im czas. Obstawiam, że na samym początku konta założą tzw. early adopters (pierwsi użytkownicy), którzy wiedzą na czym to polega. Wyzwaniem będzie dotarcie z OKI do tzw. Polski powiatowej i gminnej, czyli pod strzechy


– powiedział.

Ekspert przekonywał, że jeśli uda się zachęcić zwykłych Polaków do zakładania OKI i zmiany kultury zarządzania ich oszczędnościami, to będziemy mogli mówić o sukcesie. Zastrzegł jednak, że potrzeba na to czasu.

– Problem w Polsce też jest taki, że wszyscy zgadzamy się, że edukacja finansowa, ekonomiczna jest kluczowa, ale zawsze pojawia się pytanie: kto za to zapłaci? Obecnie polska gospodarka stoi przed dużymi wyzwaniami, dotychczasowy model wzrostu, oparty na taniej sile roboczej i energii, przeszedł do lamusa. Musimy sporo zainwestować, by zmienić te motory wzrostu na nowe i potrzebny do tego będzie też silny rynek kapitałowy – uważa Gemra.

Według rządu wdrożenie OKI może spowodować, iż na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie trafi ok. 25 mld zł do 2030 r. i 74 mld zł do 2040 r.

Kamil Gemra ocenił, że zakładane przez rząd szacunki są realne.


Społeczeństwo się bogaci, mamy rekordowe kwoty na rachunkach bankowych. Wystarczyłoby, żeby chociaż kilka procent tych pieniędzy przepłynęło na rynek kapitałowy i ta wartość, o której mówi Ministerstwo Finansów, zostałaby osiągnięta


– ocenił ekspert.

Zgodnie z danymi Komisji Nadzoru Finansowego, po maju 2026 r. wartość depozytów gospodarstw domowych przekroczyła 1,5 bln zł.

Jak dodał, istotne jest też, by na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pojawili się też „nowi ciekawi emitenci”, którzy zainteresowaliby inwestorów indywidualnych.


Rząd szykuje zmiany w podatkach. Klasa średnia ma zapłacić mniej

– Nieśmiało też liczę, że to może być nawet większa kwota. Wydaje mi się, że coś się zmienia w społeczeństwie; celem pokolenia dwudziestokilkulatków nie jest już zakup mieszkania i „zabetonowanie kapitału”, oni mają ETF-y, chcą inwestować i zachować płynność finansową – ocenił Gemra.

Dane Eurostatu wskazują, Polacy są w ogonie Unii Europejskiej, jeśli chodzi o udział akcji spółek giełdowych w portfelu oszczędności; na koniec 2025 r. było to 3 proc. (ok. 117 mld zł) łącznych oszczędności.


Limit 100 tys. w przypadku małżeństwa można podwoić

Odnosząc się do podziału limitu aktywów na OKI na część inwestycyjną i kapitałową, Kamil Gemra stwierdził, że był to dobry pomysł.


Spodziewam się, że sporo osób założy konto, tylko dla lokat i obligacji, ale później może zdecydować się na jakiś ETF. Problemem będzie odpowiednia edukacja takich osób, biura maklerskie i banki oferujące OKI będą musiały te osoby zachęcić do inwestycji na giełdzie


– stwierdził.

Zwrócił też uwagę, że limit 100 tys. w przypadku małżeństwa można podwoić, gdyż konto może założyć zarówno mąż, jak i żona.

– Wówczas będzie to 200 tys. zł, a to kwota przekraczająca wartość oszczędności przeciętnego polskiego małżeństwa – ocenił Gemra.


Rząd nie odpuszcza. Jesienią zobaczymy projekt nowego podatku

Zgodnie z ustawą wszystkie aktywa zgromadzone na OKI i przekraczające limity będą objęte nowym podatkiem od ich wartości, który ma nie przekraczać 1 proc. i być wyliczany według szczegółowego algorytmu uwzględniającego dzienne wyceny, saldo wpłat i czas posiadania konta. W 2027 r. jego stawka ma wynieść 0,85 proc.


Gospodarka ma spore wyzwania i trzeba je będzie sfinansować

Kamil Gemra zwrócił uwagę, że nowy podatek nie będzie dotyczył „przeciętnego Kowalskiego”, dla którego 100 tys. zł to duży kapitał.

– Natomiast gorsza informacja jest taka, że może to być w ogóle test innego podejścia do opodatkowania, a zatem skupienia się na aktywach i ich wartości, a nie na generowanych przez nich korzyściach, jak to jest do tej pory. Jak wspominałem, gospodarka ma spore wyzwania i trzeba je będzie sfinansować – ocenił Gemra.

Podsumował, że OKI są dobrym pomysłem, ale istotne jest jak będzie wyglądała oferta instytucji je oferujących i czy uda się dotrzeć do osób z tzw. Polski lokalnej. Podkreślił, że niezbędna będzie edukacja dotycząca zarządzania finansami osobistymi oraz zasad podchodzenia do ryzyka i zarządzania portfelem inwestycyjnym.