Prezydent Ukrainy ma trudności ze znalezieniem osoby o wystarczających wpływach, która reprezentowałaby Kijów przed administracją Trumpa, a potencjalni kandydaci są niechętni do podjęcia tego wyczerpującego zadania w krytycznym momencie wojny — twierdzą dwaj byli wysocy rangą ukraińscy urzędnicy oraz czterech parlamentarzystów.
Zełenski przyspieszył swoje plany przebudowy rządu, aby móc zaproponować stanowisko ambasadora Julii Swyrydenko, ustępującej premier — zauważają były wysoki rangą ukraiński urzędnik oraz republikański ekspert ds. zagranicznych zaznajomiony z kulisami tych zmian. Jednak ona odmówiła, co pokrzyżowało jego plany.
— Nie jest tajemnicą, że liczyłem na Julię Swyrydenko i zaproponowałem jej stanowisko ambasadora w Stanach Zjednoczonych — powiedział Zełenski na konferencji prasowej pod koniec lipca. Dodał, że szukał kandydata o jak najwyższych kwalifikacjach: „osoby na szczeblu wicepremiera, ministra lub premiera”.
Od tamtej pory jednak inni potencjalni kandydaci okazali się równie niechętni, odrzucając to, co i tak byłoby trudnym zadaniem — radzenie sobie z nieprzewidywalnym Białym Domem Donalda Trumpa.
Ukraińcy o wystarczającym autorytecie i umiejętnościach, by objąć stanowisko ambasadora, patrzą na tę propozycję z nieufnością, „obawiając się, że nie będą mieli warunków niezbędnych do prawidłowego wykonywania tej pracy” — uważa Iwanna Kłympusz-Cyncadze, znana ukraińska posłanka opozycji i była wicepremier, która regularnie krytykuje Zełenskiego.

Danylo Antoniuk / ANADOLU / Anadolu via AFP / AFP
Julia Swyrydenko podczas konferencji prasowej w Kijowie, 3 marca 2026 r.
— Z pewnością tak by było, jeśli nie miałaby ona wpływu na prezydenta ani jego zaufania — dodaje. To znacznie zawęża możliwości wyboru Zełenskiego. Osoba ta musiałaby prawdopodobnie pochodzić z jego ścisłego kręgu zaufanych współpracowników, ale nie ma tam nikogo, kto naprawdę spełniałby te wymagania — twierdzi Kłympusz-Cyncadze.
— Przedstawianie tego tak, jakby nikt nie chciał tej pracy, byłoby pewnym uproszczeniem — mówi były ukraiński dyplomata, któremu zapewniono anonimowość. — Oczywiście są ludzie, którzy chcą tę pracę, ale nie ma nikogo, kto naprawdę dorównywałby wymaganiom. Zełenski ma trudności z obsadzeniem tego stanowiska — dodaje.
Zły kierunek
Trudności z obsadzeniem stanowiska w Waszyngtonie stanowią część szerszego problemu dla Zełenskiego, którego biuro nie odpowiedziało na prośbę o komentarz. Wskaźniki poparcia prezydenta pogorszyły się od czasu, gdy miesiąc temu rozpoczął on reorganizację rządu, która pozostaje niekompletna i okazała się burzliwa. Według sondażu Centrum Badań Społecznych Socis ponad 55 proc. Ukraińców uważa, że ich kraj zmierza w złym kierunku.
Odwołanie przez Zełenskiego w lipcu popularnego ministra obrony Mychajła Fedorowa wywołało protesty uliczne i polityczną reakcję, podczas gdy kilka kluczowych stanowisk pozostaje nadal nieobsadzonych. Przetasowania rządowe wzbudziły również pytania dotyczące tego, w jaki sposób Zełenski wybiera swój zespół — oraz jak daleko poza swój wąski krąg zaufanych współpracowników jest gotów sięgnąć.Wołodymyr Zełenski rozwścieczył Kosowo. Ukraińska wpadka sprawiła, że na Bałkanach zawrzało
— Nikt nie wyjaśnił Ukraińcom, dlaczego właściwie trzeba było zmienić rząd — zauważa Mykoła Kniażycki, opozycyjny poseł ze Lwowa i założyciel ukraińskiego kanału informacyjnego Espreso TV.
— Nie było żadnych jasno sformułowanych publicznych zarzutów pod adresem Swyrydenko. W swoim pożegnalnym przemówieniu przed parlamentem Swyrydenko otrzymała oklaski. Posłowie zgotowali jej owację na stojąco. Dlaczego więc została odwołana, skoro jej działania uznano za tak udane i tak wysoko cenione? — pyta.
Trudny moment
Nieobsadzone stanowisko ambasadora pojawia się w szczególnie napiętym momencie dla Kijowa. Waszyngton pozostaje kluczowy dla zdolności Ukrainy do kontynuowania wojny, a ktokolwiek obejmie tę funkcję, będzie musiał radzić sobie z administracją Trumpa, która wielokrotnie zmieniała kurs w kwestii wsparcia wojskowego oraz tego, jak — i kiedy — wojna powinna się zakończyć.
W wywiadzie udzielonym Dashy Burns z POLITICO na początku tego roku Stefaniszyna przyznała, że pełniąc tę funkcję, doświadczyła „dyplomatycznego wstrząsu”.
Kijów stara się przekonać Trumpa do udzielenia Ukrainie licencji na produkcję systemów obrony powietrznej Patriot, co obiecał w czerwcu, by następnie wycofać się z tej obietnicy w lipcu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kwestia ta staje się coraz pilniejsza, ponieważ Ukraina zmierza ku kolejnej zimie, podczas której Rosja będzie atakować jej infrastrukturę energetyczną i cywilną, a kraj już teraz boryka się z problemem przechwytywania nasilających się ataków rakietami balistycznymi. Zełenski stwierdził, że tegoroczne dostawy rakiet obrony powietrznej od sojuszników Ukrainy spadły o dwie trzecie w porównaniu z rokiem 2025.
Jednocześnie pojawiają się sygnały, że Biały Dom może wkrótce podjąć próbę wznowienia negocjacji pokojowych, które obecnie utknęły w martwym punkcie. Sprawiłoby to, że obecność ambasadora w Waszyngtonie, dysponującego wystarczającym autorytetem politycznym, by uzyskać dostęp do decydentów, uprawnieniami do wypowiadania się w imieniu Zełenskiego oraz umiejętnością poruszania się w administracji, w której polityka może ulegać szybkim zmianom, nabrałaby szczególnego znaczenia.
A także po to, by lobbować w Kongresie.
Pozostawienie tego stanowiska nieobsadzonego wiąże się zatem z ryzykiem wykraczającym daleko poza protokół dyplomatyczny. Ukraina może znaleźć się bez wpływowego przedstawiciela w Waszyngtonie właśnie w momencie, gdy podejmowane są decyzje dotyczące uzbrojenia, obrony powietrznej, logistyki i wymiany danych wywiadowczych, a także warunków ewentualnych ponownych wysiłków na rzecz pokoju.
— Jest całkiem prawdopodobne, że Zełenski nie mianuje nikogo przed wyborami śródokresowymi w Stanach Zjednoczonych — mówi poseł opozycji, Jarosław Jurczyszyn. — Trudno będzie ocenić, kto najlepiej pasowałby do obecnej sytuacji politycznej, dopóki te wybory się nie odbędą.