Prof. Grzegorz Motyka udzielił wywiadu Onetowi, w którym stwierdził, że wydarzenia na Wołyniu należy nazywać zbrodnią o charakterze ludobójczym. Jednocześnie stanowczo sprzeciwia się usprawiedliwianiu akcji „Wisła”, którą określa jako stalinowską czystkę etniczną i zbrodnię komunistyczną. Historyk krytykuje też decyzję prokuratorów IPN, zgodnie z którą akcja „Wisła” nie była zbrodnią komunistyczną przeciwko Ukraińcom.

– Paradoksalnie państwowa instytucja powołana do ścigania zbrodni komunistycznych usprawiedliwiła zbrodnię komunistyczną – mówi prof. Motyka.


Historyk zaznacza, że Instytutem kierował wówczas Karol Nawrocki, obecny prezydent Polski.

Profesor Motyka uderza w IPN i krytykuje Nawrockiego


Zdaniem Motyki stanowisko IPN oznacza „pochwałę stalinowskiego aparatu represji i działań antyukraińskich”. Jak przypomina, podczas akcji „Wisła” Ukraińcy zostali deportowani, objęci zakazem zmiany miejsca pobytu i poddani naciskom, które miały prowadzić do utraty tożsamości narodowej, kulturowej oraz religijnej.


Historyk podkreśla, że przesiedlani nie odpowiadali za zbrodnię wołyńską. – To byli ludzie absolutnie niewinni – zaznacza. W jego ocenie zastosowano wobec nich odpowiedzialność zbiorową albo realizowano stalinowską wizję państwa jednorodnego etnicznie.

Nawrocki budował kapitał na nastrojach antyukraińskich?


Motyka uważa, że jako prezes IPN Karol Nawrocki podporządkował działalność instytucji swoim ambicjom politycznym. Na pytanie, czy budował wizerunek na nastrojach antyukraińskich, odpowiedział, że „jest o tym przekonany”.

– Prezes Nawrocki tak ustawił całą pracę IPN-u, aby wzmocnić swoje szanse wyborcze. Byłem wtedy w Kolegium IPN-u i wiem, że zaczęło to przynosić wyraźne skutki – ujawnia prof. Motyka.


Zastrzega jednak, że nie potrafi rozstrzygnąć, w jakim stopniu wynikało to z przekonań ideowych Nawrockiego, a w jakim z kalkulacji wyborczej. Jako przykład wskazuje obchody rocznicy zbrodni wołyńskiej 11 lipca 2024 r. Jego zdaniem już wtedy było widać, że Nawrocki może zdobyć poparcie Konfederacji.

Spór o historię trwa od lat. IPN w konflikcie


Motyka przypomina, że w 2007 r. odszedł z IPN po sporze dotyczącym akcji „Wisła”. Jak mówi, nie mógł pod szyldem Instytutu wygłosić referatu, w którym nazwałby tę operację działaniem zbrodniczym. Według historyka zarówno Wołyń, jak i akcja „Wisła” są wykorzystywane w sporach politycznych. Jego zdaniem rozmowa o nich powinna opierać się na badaniach i faktach, a nie na emocjach czy doraźnych interesach.


Czytaj też:
Prof. Dudek ujawnił plany Nawrockiego. „Mogę założyć się z każdym” Czytaj też:
Nawrocki przestrzelił? Polacy o hucznej rocznicy prezydenta. Sondaż dla „Wprost”