Hurkaczowi w ostatniej chwili zmienił się rywal na start rywalizacji w Cincinnati. Miał zmierzyć się z Corentinem Moutetem, ale po wycofaniu się Francuza z powodu kontuzji, stanął naprzeciwko Sho Shimabukuro, czyli kwalifikanta z Japonii.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Shimabukuro przegrał w kwalifikacjach z Jeffreyem Wolfem, jednak „wygrał los na loterii” i jako „szczęśliwy przegrany” mógł przystąpić do rywalizacji z Hurkaczem. Różnica rankingowa między obydwoma tenisistami nie była wcale tak duża, jak mogłoby się wydawać. Polak, który wciąż odbudowuje swoją pozycję po długiej kontuzji, przystępował do meczu z pozycji 69. w rankingu ATP, natomiast Japończyk plasował się na 90. miejscu.

Dla obu zawodników było to premierowe starcie w ich bezpośredniej rywalizacji. Początekich pierwszego spotkania opóźnił się z nietypowego powodu, gdy Shimabukuro wskazał pani sędzi, że linie po jego stronie są mokre. Trzeba było je zatem osuszyć.

Lepiej zaczął Hurkacz, który od początku narzucił rywalowi swoje warunki. Już w pierwszym gemie wywalczył przełamanie, wykorzystując niepewność Shimabukuro. Polak bardzo dobrze serwował, a jego podania sprawiały Japończykowi ogromne problemy. W drugim gemie Hurkacz wygrał do zera, posyłając m.in. asa na zewnątrz i kolejnego środkiem. Przy wyniku 1:2 sam musiał jednak bronić break-pointa, ale poradził sobie z zagrożeniem.

Chwilę później ponownie przełamał Shimabukuro, obejmując prowadzenie 5:2. Wtedy pozostało mu już tylko postawić kropkę nad i. Nie dał przeciwnikowi żadnych szans, a po „pocisku” skierowanym w jego ciało miał trzy piłki setowe. Wykorzystał już pierwszą okazję i zamknął partię wynikiem 6:2. Trwała ona tylko 28 minut.

Japończyk w drugim secie walczył do końca

Drugi set rozpoczął się od dobrej gry Shimabukuro, który wygrał pierwszego gema i chwilę później postawił Hurkacza w trudnej sytuacji przy jego podaniu. Japończyk miał dwa break-pointy, ale Polak zachował spokój i wydostał się z opresji, posyłając m.in. asa. Przy wyniku 1:1 to Hurkacz zaczął wywierać coraz większą presję na rywalu. Trudniej mu było jednak go przełamywać i gra była bardziej wyrównana. Udało się to tylko raz.

Japończyk próbował jeszcze nawiązać walkę, ale Hurkacz kontrolował sytuację. Przy stanie 4:3 wygrał gema do zera, a następnie był już o krok od zwycięstwa. Potem było 5:4, bo rywal Hurkacza się nie poddawał. Polak jednak przy swoim podaniu świetnie wykorzystał akcję i zdobył kolejne punkty. Ostatecznie zamknął seta 6:4 i przypieczętował awans.

Było to świetne wejście dla Hurkacza w ten turniej. Świetnie funkcjonował jego serwis i gra z głębi kortu. Teraz jego rywalem będzie Amerykanin Tommy Paul.