Po zmaganiach w Montrealu najlepsi zawodnicy na świecie przenieśli się do Stanów Zjednoczonych. W Cincinnati rozpoczął się już turniej ATP Masters 1000, który dla wielu graczy jest próbą generalną przed ostatnim szlemem w tym sezonie — US Open.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kamil Majchrzak w 1. rundzie turnieju mierzył się z Christopherem O’Connellem i przed meczem był faworytem tego pojedynku. Jednak w praktyce Polak w ostatnich tygodniach nie był w najlepszej dyspozycji. Z Wimbledonem pożegnał się już w 2. rundzie, a w Montrealu odpadł już na starcie, przegrywając dość niespodziewanie z Gaelem Monfilsem.
Początkowo obaj zawodnicy pilnowali gemów przy własnym serwisie, co więcej — zarówno jeden, jak i drugi — wygrywali je bardzo pewnie. Majchrzak pierwszy kryzys miał w piątym gemie, kiedy to Australijczyk zdołał go przełamać.
Jak się później okazało, chwila słabości Polaka wystarczyła, by Australijczyk wygrał pierwszą partię. Nie przyszło mu to jednak łatwo. Przed tym, jak wykorzystał dopiero piątą piłkę setową, aż trzykrotnie musiał bronić break pointów Majchrzaka, u którego zaczęły puszczać nerwy. Po jednej z nieudanych akcji reprezentant Polski rzucił rakietą.
Zryw Majchrzaka nie wystarczył
To nie był koniec problemów Polaka. Majchrzak po dobrym początku drugiej partii ponownie w piątym gemie miał kryzys. Zaczął popełniać proste błędy, które sprawiły, że O’Connell przełamał 30-latka. Co gorsze, Australijczyk nie musiał zrobić wiele, żeby zyskać tę przewagę.
Majchrzak był już o krok od porażki, kiedy w decydującym gemie przełamał Australijczyka. Doszło do tie-breaka, w którym lepszy okazał się O’Connell. Polak ma czego żałować, bo w prowadził już 5:2 i miał przed sobą dwa podania. To jednak nie wystarczyło na dobrze dysponowanego Australijczyka, który odwrócił losy tie-breaka i w dwóch setach zamknął spotkanie.
Dla Majchrzaka to już druga porażka w 1. rundzie „tysięcznika”. Słaba forma może martwić, bo już za kilkanaście dni w Nowym Jorku rusza ostatni w tym sezonie turniej wielkoszlemowy US Open.