Przypomnijmy, że wiosną tego roku co najmniej kilkanaście spośród kilkudziesięciu platanów rosnących na odcinku od OFF Piotrkowska do ul. Tuwima wyglądała marnie. Niektóre nie wypuściły liści, inne miały ich niewiele. Od kwietnia chorujące egzemplarze są pod stałą obserwacją specjalistów, którzy szukali przyczyny fatalnej kondycji drzew.
I orzekli w oparciu o przeprowadzone badania, że obecny stan drzew to efekt kumulacji stresu środowiskowego i chorób, na kondycję wpłynęło kilka czynników jednocześnie – patogeny, podwyższone, miejscami bardzo wysokie zasolenie podłoża. Dołożyły się trudne warunki siedliskowe, mroźna i sucha zima oraz kwietniowe spadki temperatury poniżej zera st. C. Platany dobrze znoszą miejskie warunki, ale młode tkanki są wrażliwe na silne przymrozki. Osłabione drzewa stały się bardziej podatne na choroby i miały trudności z odbudową koron. Niestety, nie wszystkie okazy uda się uratować. Jak informuje biuro prasowe Urzędu Miasta Łodzi późną jesienią planuje się wymianę najbardziej chorych egzemplarzy. Drzewa rokujące wyzdrowienie zostaną natomiast przesadzone w miejsce o lepszych warunkach, gdzie rośliny będą objęte specjalistyczną opieką.
Marnie wyglądają te rabaty. Taka walka z „betonozą” w Łodzi
Kilka roślin na założonych zaledwie kilka miesięcy temu rabatach przed halą sportową przy ul. ks. Skorupki w Łodzi zdążyło uschnąć, część wygląda marnie. Zieleń urządzono w ramach walki z „betonozą”. …
Magdalena Rubaszewska
Na „Pietrynie” platany klonolistne zastąpiły klony kuliste posadzone po remoncie łódzkiego deptaka między Al. Mickiewicza i ul. Zieloną. Zaatakowała je choroba grzybowa. W 2015 roku zostały wycięte, w ich miejsce posadzono 67 platanów. Miały około 10 lat i wysokość około pięciu metrów. Ale i one, przynajmniej niektóre, nie dały rady. W 2019 roku trzeba było wykopać pięć uschniętych platanów rosnących w pobliżu trasy W – Z i zastąpić nowymi drzewami. Nie przyjęły się też platany w pasażu Schillera. Gdy zniknęły, miejsce to musiało czekać na duże rośliny do jego rewitalizacji.
Zdecydowano się na ten gatunek, ponieważ uważa się go za odporny na trudne dla zieleni warunki miejskie. A takie na pewno panują na ul. Piotrkowskiej. To kamienna pustynia, latem słabo ocieniona, w największe upały nagrzewająca się do kilkudziesięciu stopni Celsjusza.
Mimo to przez kilka lat egzemplarze rosnące na odcinkach ul. Piotrkowskiej były w dobrej kondycji. Może i dzięki temu, że korzenie drzew jeszcze kilka lat temu chroniono przed solą i mrozem. Zdejmowano metalowe osłony i układano trzy warstwy ochronne – maty włóknistą, kokosową i posypywano je korą. Pnie drzew otulano jutowymi tkaninami, które zabezpieczały je przed mrozem.