Czegoś takiego nigdy wcześniej nie było. Lech miał ogromne problemy z dotarciem na Wyspy Owcze, by zmierzyć się z KI Klaksvik, gdyż na lotnisku w Vagar panowała mgła. Po licznych perturbacjach dotarł na miejsce trzy godziny przed planowanym pierwotnie gwizdkiem sędziego. UEFA zmieniła termin meczu i nakazła obu drużynom grać dzień później.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wskutek tego doszło kolejnej sytuacji, która nigdy dotąd nie miała miejsca. Lech jako pierwsza polska drużyna do rywalizacji pucharowej przystępował w Europie. Był też pierwszym klubem z naszego kraju, który musiał mierzyć się z rywalem z Wysp Owczych. Na wyjeździe bronił przewagi 1:0 z pierwszego spotkania i nie tylko jego kibice nie wyobrażali sobie, żeby mógł ją zaprzepaścić.
KI Klaksvik postraszył jednak Lecha w pierwszych minutach. Przy jednej z okazji poznaniacy musieli blokować strzał rywala niemal na linii bramkowej, potem jednak doszli do głosu i wręcz zepchnęli rywala do głębokiej defensywy. W 22. minucie dopięli swego. Pablo Rodriguez zagrał do MIkaela Ishaka, którego strzał zza szesnastki obronił bramkarz, ale przy dobitce z najbliższej odległości nie miał już szans. Allahyar Sayyadmanesh dał Lechowi prowadzenie, dobijając z bliska uderzenie Szweda.
W końcówce pierwszej połowy Klaksvik mocniej zaatakował. Kilka razy zagotowało się w polu karnym Lecha, a Mateusz Lis musiał interweniować po dośrodkowaniach. W 43. minucie Luis Palma miał świetną okazję po kontrze, lecz jego uderzenie z ostrego kąta minęło dalszy słupek.
Kolejorz się rozpędził
Kolejorz za to świetnie rozpoczął drugą połowę. Po szybki ataku w 48. minucie wymanewrował obronę rywala w polu karnym. Najwięcej w tej akcji zrobił Rodriguez i on też wpisał się na listę strzelców, gdy poprawił sobie pozycję, by z kilku metrów kropnąć pod poprzeczkę.
Goście z Polski jakby momentami się wyłączali. W 51. minucie Klaksvik mógł trafić do bramki po błędzie Lisa, który stracił piłkę we własnym polu karnym. Rywale zakończyli na jego szczęście akcję niecelnym strzałem.
Niepokojem mogła napawać kontuzja Ishaka, który po przerwie opuścił boisko. Nie miało to jednak wpływu na boiskowe wydarzenia. To Lech nadawał im przez kolejne minuty ton. Sayyadmanesh po jednej z szybkich kontr trafił w poprzeczkę.
W 73. minucie piłka trafiła pod nogi Antoniego Kozubala, który trafił nieczysto, ale był tak blisko bramki, że nie mógłnie trafić. Tym samym podwyższył wynik na 3:0. Po akcjach z obu stron było jeszcze groźnie, także pod bramką Lecha. Ostatenie słowo jednak należało do jego piłkarzy. W 88. minucie wynik na 4:0 podwyższył Daniel Hakans, ale i to nie był koniec. W doliczonym czasie gry rezultat potężnym strzałem z dystansu ustalił Patrik Walemark.
Lech pewnie wygrał na Wyspach Owczych z KI Klaksvik 5:0 i wiadomo już, że w kolejnej, IV rundzie eliminacji do Ligi Europy zagra ze szwajcarskim FC Thun. Pierwszy mecz zagra u siebie 20 sierpnia, a tydzień później odbędzie się rewanż. Warto dodać, że nawet w przypadku porażki, Kolejorz zagra w fazie ligowej jednego z europejskich pucharów. W razie niepowodzenia zostanie bowiem przesunięty do Ligi Konferencji.