Zaraz po turnieju WTA 125 Warszawa T-Mobile Polish Open, również w stolicy rozpoczęły się inne rozgrywki, lecz na tych samych kortach, natomiast o dużo mniejszej randze. Mowa o imprezie ITF M15 Warszawa. Rozstawionych zostało ośmiu zawodników, w tym jeden Polak Filip Peliwo.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że turniej o takiej randze nie powinien wzbudzać dużego zainteresowania. W końcu M15 znajduje się zdecydowanie niżej w hierarchii od imprez ATP czy WTA, a występujący w nim zawodnicy nie są jeszcze powszechnie rozpoznawalnymi nazwiskami. W rzeczywistości dla wielu tenisistów jest to jednak jeden z najważniejszych etapów kariery. To właśnie tutaj rozpoczyna się walka o pierwsze punkty do rankingu i możliwość przebicia się do większych imprez.
ZOBACZ WIDEO: Sukces Igi Świątek znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa. Na stałe przejdzie do historii
W większości zawodnicy na turnieju to młodzi tenisiści, którzy dopiero zbierają pierwsze punkty w rankingu i od dołu starają się piąć po drabince, aż do najwyższych lokat. Jednak to nie oznacza, że poziom imprezy stoi na niskim poziomie, bowiem świetnie pokazał to np. półfinał pomiędzy Vincentem Reisachem (Niemcy) a Faresem Zakarią (Egipt), który zakończył się wynikiem 7:5, 6:3, 7:6(5).
Obaj prezentowali bardzo wysoki poziom, który zdecydowanie mógł przypominać ten z najbardziej popularnych kortów tenisowych na świecie. O tym wypowiedział się także Michał Szewc, czyli dyrektor turnieju w rozmowie z WP SportoweFakty.
– Poziom sportowy turnieju oceniam bardzo wysoko. Widać, że zawodnicy walczą tutaj o każdy punkt, bo dla wielu z nich jest to szansa na zdobycie pierwszych punktów do rankingu ATP i zrobienie kolejnego kroku w zawodowej karierze. Nikt nie odpuszcza i dzięki temu oglądamy naprawdę zacięte, stojące na wysokim poziomie mecze – stwierdza Szewc.
– Najlepszym dowodem na siłę obsady jest fakt, że już w drugiej rundzie z turniejem pożegnał się zawodnik, który ma na koncie zwycięstwo w Challengerze. To pokazuje, że nawet na poziomie ITF M15 konkurencja jest dziś bardzo mocna – dodaje.
Polacy lubią tenis
Dariusz Łukaszewski, czyli prezes Polskiego Związku Tenisowego w rozmowie z WP SportoweFakty, jeszcze przed startem wspomnianego WTA 125 Warszawa T-Mobile Polish Open zdradził, że było bardzo duże zainteresowanie biletami i jak sam podkreślał sprzedano ich więcej niż rok temu. Dlatego można się zastanawiać, czy po szale na turniej rangi ATP Challenger w stolicy, kibice chętnie przychodzą na rozgrywki o niższej randze.
– Oczywiście trudno bezpośrednio porównywać ten turniej z WTA 125. To większa impreza, z udziałem bardziej rozpoznawalnych zawodniczek i naturalnie przyciągająca większe zainteresowanie. Tutaj natomiast możemy oglądać zawodników, którzy dopiero budują swoją pozycję w zawodowym tenisie – być może przyszłe gwiazdy tego sportu – tłumaczy z zachętą dyrektor zarządzający Legia Tenis.
– Bardzo cieszy nas jednak frekwencja. Wystarczy spojrzeć dzisiaj na trybuny podczas półfinałów – jest mnóstwo ludzi, jest świetna atmosfera i widać, że warszawiacy chcą oglądać tenis na żywo. Dlatego wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji nas odwiedzić, serdecznie zapraszam na niedzielny finał, który rozegramy o 12:00 – zachęca Szewc.
Obecność kibiców pokazuje więc, że zainteresowanie tenisem w Warszawie nie kończy się wraz z ostatnim spotkaniem większego turnieju. Oczywiście trudno porównywać frekwencję podczas WTA 125 z imprezą rangi M15, gdzie na korcie nie pojawiają się jeszcze największe gwiazdy światowego tenisa. Nie oznacza to jednak braku emocji.
Każdy korzysta
Tego rodzaju turniej w Warszawie jest świetną wizytówką nie tylko dla zawodników, Polskiego Związku Tenisowego, ale dla miasta, a nawet dla Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dlatego po dobrych nastrojach podczas WTA 125 Warszawa T-Mobile Polish Open, organizatorzy M15 Warszawa nie mają w planach się zatrzymywać, a wręcz przeciwnie.
Dyrektor turnieju w rozmowie z nami opowiedział o potencjalnej niedalekiej przyszłości rozgrywek. Polscy kibice już niedługo – jeśli wszystko się uda – będą mogli oglądać w stolicy na kortach Legii turnieje wysokiej rangi niemal z samymi gwiazdami tenisa. Dlatego można zadać sobie pytanie, czy takie działanie pomaga miastu w promowaniu tenisa, ale ogólnie sportu?
– Zdecydowanie uważam, że takie wydarzenia są wartością dla Warszawy. Im więcej międzynarodowych imprez sportowych na wysokim poziomie odbywa się w mieście, tym lepiej buduje to jego wizerunek – zarówno w Polsce, jak i za granicą. My jednocześnie patrzymy na ten turniej długofalowo. Chcemy go konsekwentnie rozwijać, zwiększać pulę nagród i podnosić jego rangę. Być może już w przyszłym roku uda nam się zrobić kolejny krok i zorganizować tutaj turniej rangi ATP Challenger – twierdzi dyrektor turnieju.
– Od strony organizacyjnej pokazujemy już dzisiaj, że potrafimy przygotować wydarzenie na standardzie znacznie większych turniejów. Mamy więc odpowiednią bazę, doświadczenie i ambicję, żeby ten projekt dalej rozwijać. Myślę, że z punktu widzenia Warszawy każde kolejne wydarzenie sportowe organizowane na takim poziomie jest po prostu dużą wartością dla miasta – podsumowuje Szewc.
Ewentualny awans turnieju do rangi challengera byłby kolejnym krokiem w rozwoju imprezy. Dla zawodników oznaczałby możliwość zdobywania większej liczby punktów rankingowych, dla kibiców – jeszcze mocniejszą obsadę, a dla Warszawy – kolejne wydarzenie, które mogłoby na stałe wpisać się w sportowy kalendarz miasta.
Na razie jednak M15 Warszawa pokazuje, że dobry tenis nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy na korcie pojawiają się zawodnicy z pierwszej setki rankingu ATP. Każdy z nich musi przejść swoją drogę, a jednym z pierwszych przystanków może być właśnie turniej na kortach Legii.
Być może za kilka lat nazwiska, które dziś znają przede wszystkim najbardziej zagorzali sympatycy tenisa, będą już doskonale rozpoznawalne na całym świecie. Wtedy wspomnienie ich występu w Warszawie może mieć dla miejscowych kibiców jeszcze większą wartość.
Olaf Kędzior, WP SportoweFakty