Na sierpień 2026 roku zaplanowane zostały mistrzostwa Europy w pływaniu. Świetnie do rywalizacji w Paryżu przygotowała się między innymi Katarzyna Wasick, która w wielkim stylu awansowała do sobotniego finału na 50 metrów stylem dowolnym.

– Kasia powraca, zdecydowanie. Po dotknięciu ściany nawet nie spojrzałam na tablicę. Chciałam przede wszystkim skupić się na tym, żeby popłynąć jak najszybciej i zapewnić sobie miejsce w finale. Na tych mistrzostwach Europy różne rzeczy się dzieją, dlatego najważniejszy był awans. Dopiero później odwróciłam się i usłyszałam: brawo, Kasia!, bo cała reprezentacja mi dopingowała. Wtedy upewniłam się, że czas jest naprawdę dobry. W bardzo dobrym nastawieniu przygotowuję się więc na sobotę – komentowała Polka po tym, jak w półfinale osiągnęła czas 24.08 s, co jest jej trzecim rezultatem w życiu.

Kapitalny finał. Złoto i rekord Polski

Tymczasem w decydującej rywalizacji Wasick zaprezentowała się jeszcze lepiej. Wspomniany wcześniej dystans ukończyła w czasie 23.84 s, dzięki czemu zdobyła zarówno złoty medal mistrzostw Europy, jak i ustanowiła nowy rekord Polski.

Wymowne było to, że Wasick po zakończeniu wyścigu nie mogła uwierzyć w to, co zrobiła. W finale zdołała pokonać wielką faworytkę, czyli Sarah Sjoestroem o… dwie setne sekundy. Oprócz Polki i Szwedki na podium stanęła też Włoszka Sara Curtis (23.99 s).

Dla naszej zawodniczki był to drugi występ w trakcie mistrzostw Europy, bo wcześniej rywalizowała w stylu motylkowym. Tam jednak nie poradziła sobie najlepiej, ale traktowała go przede wszystkim jako rozgrzewkę.

ZOBACZ WIDEO: Dwa pałace, stadnina i setki hektarów. Tak wygląda majątek legendy