Rozgrywki PGE Ekstraligi w sezonie 2026 wkraczają w decydującą, niezwykle nerwową fazę, a układ sił w tabeli sprawia, że nadchodząca niedziela zapowiada się dla kibiców w Lublinie jako prawdziwy test na wytrzymałość układu nerwowego. W niedzielę Orlen Oil Motor Lublin podejmie rewelację tegorocznych zmagań, drużynę Fogo Unii Leszno.
Dla gospodarzy to mecz o gigantycznym ciężarze gatunkowym. Choć o ostatecznym awansie do fazy play-off zadecyduje piątkowe starcie w Grudziądzu, ewentualne potknięcie na własnym obiekcie z Lesznem mogłoby wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi, całkowicie rozbijając i tak nadszarpnięte morale drużyny. Motor musi wygrać ten mecz, aby zmazać plamę po wyjazdowych blamażach i udowodnić sobie, że ich twierdza wciąż stoi.
ZOBACZ WIDEO: Kwota zwala z nóg. Tyle pieniędzy miasto będzie musiało dołożyć GKM-owi
Cel na niedzielne popołudnie dla Motoru jest zatem niezwykle klarowny, ale jednocześnie obarczony gigantyczną presją. Wicemistrz Polski musi to spotkanie wygrać, i to wygrać za pełną pulę, zgarniając nie tylko dwa punkty meczowe, ale również bezcenny punkt bonusowy. Głównie po to, aby w lepszym nastroju pojechać do Grudziądza.
17 maja oba zespoły zmierzyły się pierwszy raz w tym sezonie. Fogo Unia Leszno, będąca w tym roku beniaminkiem, na własnym torze zszokowała naszpikowany gwiazdami zespół z Koziego Grodu, wygrywając po niesamowicie zaciętym boju 46:44.
Ogromny wkład w taki wynik miało zdarzenie z trzeciego biegu, gdy na tor upadł Fredrik Lindgren i doznał złamania nogi. Od tamtej pory wszystko w Motorze zaczęło się sypać. Motor przegrał trzy mecze z rzędu w stosunku 44:46, czym mocno skomplikował sobie sytuację.
Z biegiem czasu ta sytuacja nie uległa poprawie. Nastroje w obozie Orlen Oil Motoru Lublin są w ostatnich dniach dalekie od ideału. Tegoroczna kampania w wykonaniu tej ekipy to prawdziwa sinusoida, która wprawia w konsternację nawet najbardziej doświadczonych ekspertów. Z jednej strony, Lublinianie potrafią być u siebie absolutnie bezlitośni, co udowodnili chociażby na początku lipca, wygrywając z Gezet Stal Gorzów 57:32, czy wcześniej z wrocławską Spartę 55:35.
Z drugiej jednak strony, wyjazdowa forma zespołu to w tym sezonie pięta achillesowa, która w zeszłym tygodniu przyniosła prawdziwą katastrofę. Zaledwie tydzień temu, dziewiątego sierpnia, Motor pojechał na rewanż do Wrocławia i został tam wręcz zdemolowany przez miejscową Betard Spartę, przegrywając w upokarzającym stylu 31:59.
Ta klęska, połączona z wcześniejszym blamażem w Toruniu (29:61), obnażyła ogromne problemy ze sprzętem i dopasowaniem liderów do obcych nawierzchni. Dlatego też powrót na domowy owal ma być dla drużyny szansą na swoiste oczyszczenie, rehabilitację w oczach kibiców i udowodnienie, że wciąż są potęgą zdolną do walki o najwyższe trofea. Presja wyniku ciąży na nich, bo kolejna kompromitacja po prostu nie wchodzi w grę.
Największym problemem oraz zagadką jest forma Martina Vaculika. Słowak przez wiele lat był wymarzonym transferem prezesa Jakuba Kępy, jednak gdy w końcu udało się go zrealizować, to Vaculik jedzie najgorszy sezon od 13 lat. Jego średnia biegopunktowa (po odliczeniu meczów z Włókniarzem) to blisko 1,500.
Sam wynik niedzielnego starcia nie jest na tyle ważny, jak po prostu dobre nastawienie przed piątkowym starciem w Grudziądzu. Nawet jak Fogo Unia wygra za trzy punkty, to niewiele to zmieni, bo Motor i tak musi wygrać z GKM-em, żeby zająć czwarte miejsce. Jednak kolejny raz fatalna jazda, tym bardziej u siebie, nie może się przydarzyć.
Zupełnie inna atmosfera panuje w obozie gości. Fogo Unia Leszno przyjeżdża na Lubelszczyznę z olbrzymim komfortem psychicznym. Zespół z Wielkopolski, skazywany przed sezonem przez niektórych malkontentów na trudną walkę o utrzymanie, radzi sobie powyżej najśmielszych oczekiwań. Dla nich niedzielne popołudnie to przede wszystkim szansa na sprawienie kolejnej, ogromnej niespodzianki, całkowicie bez przysłowiowego noża na gardle.
Awizowane składy:
Fogo Unia Leszno:
1. Grzegorz Zengota
2. Janusz Kołodziej
3. Benjamin Cook
4. Keynan Rew
5. Piotr Pawlicki
6. Kacper Mania
7. Emil Konieczny
Orlen Oil Motor Lublin:
9. Martin Vaculik
10. Fredrik Lindgren
11. Kacper Woryna
12. Mateusz Cierniak
13. Bartosz Zmarzlik
14. Bartosz Bańbor
15. Bartosz Jaworski
Początek spotkania: 17:00
Sędzia: Arkadiusz Kalwasiński
Komisarz toru: Maciej Głód
Komisarz techniczny: Ryszard Walus
Wynik pierwszego spotkania: Leszno 46:44 Lublin