Święto Wojska Polskiego w Gdyni rozpoczęło się od huku honorowej salwy z ORP „Błyskawica”, a później uwaga zgromadzonych przeniosła się na Skwer Kościuszki. To właśnie tam premier Donald Tusk mówił o bezpieczeństwie kraju, rozbudowie armii i zagrożeniach, które – jak przekonywał – nie zawsze przychodzą wyłącznie z zewnątrz. Padły mocne słowa o wojnie, Rosji, Ukrainie, ale także „zdradzie, głupocie i brudnych interesach”.

Tegoroczne obchody w Gdyni mają szczególną oprawę. Około godz. 10.30 z pokładu ORP „Błyskawica” oddano 21 wystrzałów salwy honorowej. Przed południem rozpoczęły się główne uroczystości na Skwerze Kościuszki, w których uczestniczył m.in. szef rządu.

Premier rozpoczął swoje wystąpienie od przypomnienia tych, którym Polska zawdzięcza niepodległość. Mówił o żołnierzach, pilotach, a w nadmorskim mieście szczególne miejsce poświęcił marynarzom. Jak zaznaczył, bez ich ofiary Polska nie byłaby dziś wolnym i suwerennym państwem.

„Uniknie wojny tylko ten, kto jest silny”

W przemówieniu Donalda Tuska szybko pojawił się jednak temat współczesnych zagrożeń. Premier podkreślał, że pamięć o historii musi iść w parze z przygotowaniem państwa na to, co może wydarzyć się w przyszłości.

– To jest dobry dzień, abym złożył polskiemu narodowi krótki meldunek o tym, co wspólnie jako naród i rząd robimy dla bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Nie chcemy już bitew, jeśli już to zwycięskie, ale chcemy uniknąć wojny. Uniknie wojny tylko ten, kto jest silny, dobrze przygotowany, jest niepodległy i suwerenny – mówił Donald Tusk.

Według premiera polskie bezpieczeństwo powinno być budowane równocześnie na kilku płaszczyznach. Wskazał na szczelne i bezpieczne granice, skuteczną politykę zagraniczną i realne sojusze, a także potężne inwestycje w Siły Zbrojne – w tym w Marynarkę Wojenną.

Osobne miejsce w wystąpieniu zajęła Ukraina. Tusk przyznał, że o relacjach Warszawy z Kijowem można i należy dyskutować, ale jego zdaniem nie powinno być wątpliwości co do strategicznego znaczenia pomocy udzielanej Ukrainie w wojnie z Rosją.

– Wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją, to jest nasze bezpieczeństwo. Robimy to dla siebie, dla Polek i Polaków, dla nikogo innego – przekonywał premier.

Tusk o „zdradzie, głupocie i złych interesach”

Jednym z najmocniejszych fragmentów przemówienia było odwołanie do trudniejszych kart polskiej historii. Premier zaznaczył, że dzieje kraju nie składają się wyłącznie z militarnych sukcesów i narodowych triumfów.

– Nasza historia to są nie tylko zwycięskie bitwy. Nasza historia to także historia zdrady, zwykłej głupoty, złych interesów. Dzisiaj także musimy to sobie bardzo mocno i twardo powiedzieć. Polska będzie bezpieczna nie tylko dlatego, że budujemy silne państwo i silne polskie siły zbrojne, ale będzie bezpieczna tylko wtedy, kiedy w Polsce nie będzie zdrady, skrajnej głupoty czy nieodpowiedzialności – powiedział.

Tusk przekonywał, że filary bezpieczeństwa państwa są atakowane przez Rosję, ale jednocześnie – jego zdaniem – bywają podważane również wewnątrz kraju. W tym kontekście odniósł się do sporów wokół programu SAFE i środków przeznaczonych na wzmacnianie polskiej obronności, służb oraz krajowego przemysłu zbrojeniowego.

Szef rządu uderzył również w środowiska polityczne przedstawiające Unię Europejską, Ukrainę czy Niemcy jako najpoważniejsze zagrożenie dla Polski. Jego zdaniem w takich narracjach na dalszy plan schodzi Rosja – państwo prowadzące wojnę tuż za polską granicą.

– Znacie te siły, te partie polityczne, tych polityków, którzy chcą Polsce i Polakom wmówić, że naszym głównym problemem jest Europa, że naszym wrogiem jest Ukraina, że Unia Europejska jest niepotrzebna, a Niemiec jest największym wrogiem. Jakoś zapominają o Rosji, o niebezpiecznym sąsiedzie, który toczy wojnę tuż za naszymi granicami, a czasami ta wojna wkracza też w nasze granice – mówił premier.

Na zakończenie tej części wystąpienia podkreślił, że nie można dopuścić, aby – jak to określił – „zdrada, głupota i brudne interesy” osłabiały zdolności obronne Polski.

Okręty na Bałtyku. Gdynia świętuje na lądzie i morzu

Polityczne wystąpienia są tylko częścią tegorocznych obchodów Święta Wojska Polskiego w Gdyni. Najbardziej widowiskowym punktem programu ma być parada morska. Weźmie w niej udział ponad 20 polskich okrętów oraz jednostki wojsk sojuszniczych.

Okręty utworzą szyk rozciągający się od gdańskiego Brzeźna w stronę Gdyni. Pierwsze jednostki mają pojawić się w rejonie Mola Południowego około godz. 13.30.

Od rana na Skwerze Kościuszki działają również strefy przygotowane dla mieszkańców i turystów. W Miasteczku SAFE można zobaczyć ciężki sprzęt wojskowy, natomiast w gdyńskiej marinie przygotowano multimedialną strefę z wojskowymi atrakcjami. Są tam m.in. symulatory lotu myśliwcem i śmigłowcem Apache oraz interaktywna strzelnica. Po południu zwiedzającym mają zostać udostępnione także pokłady ORP „Błyskawica”, ORP „Kormoran” i ORP „Maćko”.

Data obchodów nie jest przypadkowa. 15 sierpnia przypada rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej z 1920 roku, która przesądziła o losach wojny polsko-bolszewickiej i stała się jednym z najważniejszych symboli odrodzonego państwa. Święto Wojska Polskiego ustanowiono w 1923 roku. Po okresie PRL do daty 15 sierpnia powrócono w 1992 roku.

Tegorocznym obchodom towarzyszy hasło „Polska SAFE – Bezpieczna Polska”. W Gdyni nabrało ono bardzo dosłownego znaczenia: obok historycznej „Błyskawicy” i parady okrętów najwięcej mówi się dziś właśnie o tym, co zrobić, by Polska – w niespokojnych czasach – nie musiała ponownie sprawdzać swojej siły na wojnie.

]]>